Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

W zadumie, refleksji i modlitwie jeszcze raz w naszym życiu przygotowujemy się do przeżycia wielkiego Misterium Bożego Narodzenia. Co tu dużo mówić – nie bardzo, jak wszyscy wiemy (zwłaszcza, jeśli mamy wiarę słabszą) przystaje ono, to Misterium, do naszego codziennego życia, które dla wielu z nas ma straszliwą siłę atrakcyjną, tak że wszystko inne, łącznie z religią, staje często na drugim planie.

Nie mówię już tutaj o taniej eksploatacji samego naskórka tworzącego ludzkie życie; przecież codzienna walka o byt – o byt czyli o przeżycie, jednostkowe i społeczne, o „być albo nie być” – drąży naszą świadomość bardzo głęboko. I angażuje nas niepomiernie. Wielu nie wytrzymuje tego naporu. Plaga pijaństwa czy samobójstw to nie tylko tragedia ludzi bawiących się w powierzchownej pianie życia.

A jednak! Jak przemija z absolutną bezwzględnością czas, tak samo z absolutną bezwzględnością powraca do nas w rocznym cyklu Boże Narodzenie i staje w poprzek naszego życia, każe się zatrzymać, pomyśleć, zająć stanowisko. Staje przed nami w uroczystej swojej oprawie Adwentu, obyczaju, tradycji – ale także w najgłębszej warstwie. W tej, którą przynosi codzienna Eucharystia, w tej, którą zwiastuje dzisiejsza niedziela, domagając się (to brzmi paradoksalnie!) wesela, radości, entuzjazmu. Pan jest blisko, „Pan jest pośród ciebie. «Nie bój się, Syjonie! Niech nie słabną twe ręce!»”, wołał prorok Sofoniasz (So 3, 1516). I dlatego do nich i do nas mówi: „Pan, twój Bóg jest pośród ciebie, Mocarz, który daje zbawienie” (So 3, 17).

Zbliżające się święto Bożego Narodzenia przypomina nam wszystkim – właśnie nam żyjącym w sercu świata i w tyglu jego problemów – przypomina, co ma być w naszym życiu najważniejsze, pierwsze, ponad wszystko – pomimo wszystko. Jakie jest kryterium oceny wszystkiego? pytamy. Ale skoro snujemy ten wątek, to już widać, że właśnie Boże Narodzenie, obecność Boga bliskiego mówi, co naprawdę ma sens, czy to w obliczu życia, czy w obliczu śmierci.

Przypomina nam dzisiejsza Ewangelia, a w niej opis spotkania z Janem Chrzcicielem, tę prawdę w sposób bardzo prosty (ale ona nam posłuży do skoku w kierunku naszego życia). Przygotowywał współczesnych sobie Jan Chrzciciel na przyjście Chrystusa (nas na Boże Narodzenie). A kiedy nauczał nad Jordanem, otoczyły go tłumy i pytały: „Cóż mamy czynić?” (Łk 3, 10). A potem pytali go celnicy, a potem żołnierze. A on im wszystkim odpowiadał. I jego odpowiedź jest nie tylko w tych krótkich sformułowaniach: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma” (Łk 3, 11). A celnikom: „Nie pobierajcie nic więcej” (Łk 3, 13). A żołnierzom: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie” (Łk 3, 14). Puenta jest głębiej: „On, kiedy przyjdzie, chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16). Słuchajcie dobrze! Chcecie wiedzieć, co macie czynić? Spróbuj być ogniem, bo zostałeś ochrzczony w Duchu Świętym, w Ogniu Boga, w Jego Miłości.

Na tym tle tekst Pawła brzmi niesamowicie: „Radujcie się! Radujcie się! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem” (Flp 4, 4.6). (Kto tak może czynić, kogo na to stać?) Oto motyw: „Pan jest blisko” (Flp 4, 5).

Jeśli dla kogoś religia jest na drugim planie, a Bóg gdzieś nie wiadomo gdzie – wprawdzie jest, ale czy jest wśród nas? – to już zaczyna mieć wątpliwości, a jego chrześcijaństwo nie jest ogniem, tylko jest ledwie tlącą się iskierką.

Szokuje radykalizm tego sformułowania; zresztą św. Paweł powtarza tylko to, co powiedział Chrystus. (Jan poprzedza Chrystusa, a Paweł pisze już po Jego zmartwychwstaniu, widzi problem niejako „z drugiej strony”, ale dla nas zawsze z tej strony, która nas dotyczy). Przecież Chrystus tak samo mówił: „Nie troszczcie się zbytnio o to, co będziecie jedli, albo co będziecie pili” (por. Mt 6, 25). Gdyby ktoś tak dzisiaj powiedział, to by mu powiedzieli, jak tamtym mówiono: „Odszedł od zmysłów” (Mk 3, 21), „Tracisz rozum, Pawle” (Dz 26, 24). „Przypatrzcie się liliom polnym: nie pracują ani przędą, ani, jak ptaki, nic nie przygotowują, a chodzą odziane po królewsku, są jak Salomon w całej swej krasie” (por. Mt 6, 2629).

Szokuje to tych wszystkich, którzy chcieliby wszystko rozwiązywać metodą łatwych kompromisów, właśnie tych z serii, w której wszystko jest oddzielnie: religia w kościele – życie poza kościołem. Kultura poza kościołem, a świętość przy ołtarzu. Czyn i kontemplacja, „do tańca i do różańca”; ciągle w środku jest „i”.

To jest chrześcijaństwo powierzchowne. Chrystus, a za Nim Paweł, nie ukrywa: kto został ochrzczony ogniem i Duchem Świętym, „Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16), musi iść za prawem dialektyki, scalać to, co wydaje się niemożliwe do pogodzenia, łączyć ziemskie z niebieskim. Ale najpierw musi dostrzec ostrą polaryzację, która oświetla obydwa punkty wyjścia, dając im właściwą i prawdziwą ocenę. Popatrz na Chrystusa – jeden biegun. A po drugiej stronie – wszystko inne.

Owo „wszystko inne”, to z czego składa się nasze życie, ta troska o chleb, ta troska o wszystko – można by tutaj cytować litanię bez końca – bez Chrystusa jest niczym. „Choćbym posiadł wszelką wiedzę i wiarę taką, iżbym góry przenosił, a Chrystusa bym nie miał, jestem niczym” (por. 1 Kor 13, 2). Przyjdzie śmierć i skończy wszystko.

Prawdziwym „wszystkim” jest Chrystus, jest Bóg (Kol 3, 11). I co więcej, owo „nic” wszystkiego dzięki spojrzeniu poprzez Chrystusa, dzięki modlitwie, w której powierzamy Mu wszystko a On bierze wszystko nasze w swoje włodarstwo – z Nim wszystko staje się bezcennym skarbem (1 Kor 3, 23; 2 Kor 6, 10). To „od rana do wieczora”, to indywidualne i to społeczne, staje się Jego własnością. Stąd Paweł mówiąc „Pan jest blisko”, mógł wołać i woła: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie, w błaganiu z dziękczynieniem” (Flp 4, 6).

Posłuchajmy Norwida, który pisał swój Psalm wigilii (dobra nazwa na dzisiejsze rozważanie) w 1848 roku:

„O! dzięki Tobie, Ojcze ludów – Boże,

Że ziemię wolną dałeś nam i nagą;

Ani oprawną w nieprzebyte morze,

Ni przeciążoną gór dzikich powagą,

Lecz jako piersi otworzoną Boże...

I za to jeszcze dzięki Ci, o Panie,

Że człek się ówdzie laurem nie upoi,

Ani go wiatrów ciepławych głaskanie

Przeatłasowi w nicość – i rozstroi...

Strzeliście w Niebo spojrzy on ku Tobie,

Który przez stajnię wszedłeś do ludzkości,

I w grobie zwiędłych ziół leżałeś w żłobie,

I w porze ziemskich próżnej zalotności,

I kiedy cały świat się tarzał w grobie.

Do Ciebie OjczeOjczyzn się podnosim

W tym to ubóstwie naszym bardzo sławnym

I w tej nadziei, co pod skrzydeł osiem

Przybiera co dzień, i w płaczu ustawnym,

I w bólach, które tak mdło jeszcze znosim.

O! dzięki Tobie za Państwoboleści,

I za męczeńskichkoron rozmnożenie,

I za wylaną czarę szlachetności

Na lud, któremu imię jest – cierpienie,

I za otwarcie bram... nieskończoności!

To jest to samo. To, co mówi Paweł: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale za wszystko dziękujcie i o wszystko proście”. Wtedy prymat Chrystusa ogarnie wszystko inne.

I naród, i każdy człowiek staje się jak otwarte piersi Boga.

Jak bardzo blisko od tego Psalmu wigilii do naszej dzisiejszej wigilii – bo każda Msza święta jest czuwaniem przy Chrystusie zmartwychwstałym: „Głośmy z weselem, Bóg jest między nami” (refren Psalmu responsoryjnego). A kiedy kapłan powie: Idźcie, Msza się skończyła, Ofiara spełniona – idźmy z weselem, Bóg jest w nas! Ten Bóg, który scala wszystko. Te wszystkie „i”, które są między oddzielnymi częściami. Wszystko scala, bo scala czas z wiecznością. Bóg dialogu, Bóg miłości i Bóg pokoju. Bóg żywy.

Bóg – nasza moc i nasza pieśń, jak mówi Psalmista dzisiaj.

(1982)

 

11 grudnia 2021
homilia bpa Wacława Świerzawskiego

3 NIEDZIELA adwentu

ROK C
Pierwsze czytanie: So 3, 14-18
      Drugie czytanie: Flp 4, 4-7
      Ewangelia: Łk 3, 10-18