Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

ROK C

 

Pierwsze czytanie: Joz 5, 9-12

Drugie czytanie:  2 Kor 5, 17-21

Ewangelia:  Łk 15, 1-3.11-32

Już za trzy tygodnie wejdziemy w uroczystą atmosferę największego z największych świąt chrześcijaństwa. Można różnie nazywać Wielkanoc, ale jeśli określam ją superlatywem, to dlatego, że są to Święta BogaCzłowieka, Jezusa Chrystusa, który śmierć zwyciężył, ale są to także Święta naszej wiary. Dobrze jest w taki sposób spojrzeć na nadchodzące uroczystości i w takim sformułowaniu widzieć motyw pobudzający nas do najpełniejszego przygotowania.

Czyli, kto chce mieć model, wzór tego, w co wierzy, niech nie przeoczy tych Świąt, ale niech z tych Świąt zaczerpnie jak najwięcej światła dla odrodzenia tej wiary, którą wyznaje. Za chwilę ją wyznamy i słów padnie wiele (jak zresztą wciąż pada wiele słów). Będziemy mówili: Wierzę w Boga, Wszechmogącego Ojca, Stworzyciela wszystkiego, co istnieje, wierzę w Jezusa Chrystusa, wierzę w Ducha Świętego, wierzę w grzechów odpuszczenie, wierzę w ciała zmartwychwstanie i wierzę w życie wieczne. Gdybyśmy wiary nie mieli, to to wszystko, co wyznajemy słowami, byłoby nam całkowicie obojętne, nic dla nas nie znaczące. Wręcz śmieszne, tak jak jest dla wielu.

My wierzymy, my miłujemy to, w co wierzymy. I dzięki temu ufamy, mamy nadzieję, nie giniemy w beznadziejności. Wierzymy, to znaczy (proszę to dobrze zauważyć!) urzeczywistniamy ideał ukazany nam i dany w misterium męki i zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli nie urzeczywistniamy, to to wszystko są puste słowa. Słowo ma stać się  ciałem.  Ale jeśli się staje ciałem, to czynimy coś najbardziej dojrzałego, co człowiek może uczynić: umiemy wiązać i uzgadniać ze sobą ideał i praktykęwcielenie ideału, wieczność i czas. Budujemy prawdziwy pomost między duchem a sferą wartości czasowych i przemijających – jeden z największych dylematów ludzkiego istnienia. Wartościom Bożym nadajemy wymiar człowieczy, ziemski kształt, ziemską postać wcielonego ideału.

Teraz podczas Mszy świętej przypominamy to sobie. Jeśli mówimy: wierzymy, to nasza wiara opiera się na fakcie, że Bóg sam w Jezusie Chrystusie zajął miejsce człowieka i w ten sposób wziął w swoje ręce odpowiedzialność za jego los, za jego przeznaczenie. W tym miejscu chyba wielu z nas popełnia zasadniczy błąd, który sprawia, że wiara nasza jest pusta: patrzymy na Jezusa, który był kiedyś, gdzieś, owszem, w konkrecie historii, ale bardzo daleko stąd – a nie jest dziś, teraz z nami. I nie widzimy, że już zajął miejsce wśród nas i w nas i że już nasz los jest w Jego ręku, i że On jest za nasz los odpowiedzialny.

Tak więc pod żadnym pretekstem nie wolno nam tracić z oczu tego, co przynosi nam na nowo każdego roku uroczystość paschalna, Wielkanoc, do której się zbliżamy. (Dodajmy na marginesie, że ona jest dostępna nam i każdej niedzieli, i codziennie, wtedy, kiedy się sprawuje Eucharystię. Ale ten przeskok jest też dla wielu trudny do uchwycenia). Oto skoro Bóg zajął miejsce człowieka w Jezusie Chrystusie, to po to, aby po dobrej diagnozie duchowego stanu człowieka zawyrokować, jakie jest lekarstwo. Jedno jedyne, właśnie to! I napisał receptę. Ten zapis przynoszą nam Ewangelie – Mateusza, Marka, Łukasza i Jana – a najistotniejszym punktem tej recepty, miejscem najbardziej centralnym tej recepty jest opis męki i śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Jeszcze raz w tym roku rozpoczniemy ją czytać w sposób uroczysty, przyglądać się temu punktowi recepty, który Bóg zostawił ludziom, aby odnaleźli sens swojego ludzkiego istnienia, i jeszcze więcej, Boskiego istnienia dla nas, czyli Boskiego wymiaru w życiu ludzi, który Bóg dla nich – dla nas wszystkich –  przeznaczył. Rozpocznie się to czytanie dominantą Wieczerzy Pańskiej, która w sakramentalny sposób uobecni piątkową Śmierć i niedzielne Zmartwychwstanie. Ten punkt recepty napisanej dla człowieka, dla nas, został w Jezusie Chrystusie, w Jezusie z Nazaretu, w Człowieku i Bogu, już sprawdzony. Jezus Chrystus przeszedł przez mękę i pokazał nam, że skoro BógCzłowiek przeszedł i zmartwychwstał, to każdy, kto pójdzie tą drogą, „choćby i umarł, żyć będzie” (J 11, 25).

Św. Paweł dzisiaj powiedział: „Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa. Albowiem w Chrystusie Bóg pojednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów” (2 Kor 5, 1719). W męce Chrystusa, która dokonała się dlatego, że wziął na siebie grzechy nasze, dokonuje się nasze uleczenie, nasze zbawienie, nasze odkupienie, nasza wolność.

Kto więc mówi: wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, wierzę w Jezusa Chrystusa, wierzę w Ducha Świętego i Jego łaskę, w to, czego On dokonał jako Bóg i Człowiek na krzyżu i w chwili zmartwychwstania, i w to, co spływa z krzyża, i w to, co przychodzi do nas w świetle zmartwychwstania – jeśli mówi człowiek: ja w to wierzę, musi też mówić: wierzę w grzechów odpuszczenie, wierzę w ciała zmartwychwstanie i wierzę w życie wieczne.

Czy my wierzymy w grzechów odpuszczenie? I czy my wiemy, że grzechów odpuszczenie to punkt wyjścia, który prowadzi do ciała zmartwychwstania i do życia wiecznego? Że w momencie odpuszczenia grzechów cały (jak teologowie mówią) obiektywny porządek dokonany przez Jezusa Chrystusa dwa tysiące lat temu – Jego męka, śmierć, zmartwychwstanie – jako dar jest przez Boga składany w nas. Czemu Paweł dzisiaj woła: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 2021)? Chrystus dlatego cierpiał, żeby zdjąć z nas nieprawość grzechu i dać nam udział w tym, co jako Bóg i Człowiek uczynił dla nas – dla mnie – zajmując miejsce człowieka, aby człowiek uczestniczył w losie Boga.

Rzućmy teraz na to rozważanie przypowieść o synu marnotrawnym. Wszystko staje się proste i jasne. Nawet to niesamowite słowo, które wszystkich nas pewnie uderzyło: że „gdy był jeszcze  daleko,  ujrzał go jego ojciec” (Łk 15, 20). Każde słowo tej przypowieści jest nabrzmiałe treścią. I tych z oddali, i tych z bliska ogarnia Jego miłość, bo wziął grzechy wszystkich ludzi na krzyż, aby doprowadzić do ukształtowania w nas tego, co przeznaczył dla ludzi. „Skosztujcie wszyscy, jak dobry jest Pan” (refren Psalmu responsoryjnego). „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską”, mówi Jozue (Joz 5, 9), dając inny kontekst do tej wspaniałej przypowieści. Kiedy syn wrócił i zaczęli ucztować przy stole Pańskim, „jedli z plonu tej krainy, żywili się z plonów ziemi Kanaan” (Joz 5, 1112). Uczta eucharystyczna jest tylko przedsmakiem tego, co Bóg przygotował ludziom jako pełnię ich losu.

Co za niesłychane perspektywy! Ale punkt wyjścia jest: „Wierzę w grzechów odpuszczenie”. Ponieważ Bóg zajął moje miejsce, stało się rzeczą możliwą, że Jego śmierć jest początkiem mojego życia. Bo dokonał już tego: biorąc całą odpowiedzialność za mnie, przyprowadził mnie do chrztu – o którym już zapomniałem. A temu, który zapomniał, powiedział: oczyść się w sakramencie spowiedzi i przygotuj się do Świąt Wielkanocnych. Powiedz: „Ojcze, zgrzeszyłem” (Łk 15, 21), potrzebuję pomocy. I wiem, że w Tobie odkryję pełnię sensu mojego życia.

Przed nami rekolekcje i przed nami Święta Wielkanocne, jeszcze raz w naszym życiu, abyśmy mogli powrócić do Ojca i już nie odwracać się od Niego. Nasycać się Jego światłością i pozwolić, aby dokonał tego, co zamierzył wobec nas.

(1983)

 

 

 

 

4 NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
Z HOMLII BPA W. ŚWIERZAWSKIEGO

26 marca 2022