Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

ROK B

 

Pierwsze czytanie: Rdz 9, 8‑15

Drugie czytanie: 1 P 3, 18‑22

Ewangelia: Mk 1, 12‑15

 

Popielcowy obrzęd i wołanie Boga przez usta Joela proroka: „Nawróć­cie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzieraj­cie jednak wasze serca, a nie szaty!” (Jl 2, 12‑13) został podjęty i przekazywany dalej – i przekazywany dzisiaj, w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, przez Chrystusa. To dzisiaj słyszymy: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15).

To uwertura: rozpoczęliśmy Wielki Post. Czym ma być dla nas Wielki Post, mówiliśmy na ten temat wczoraj wieczorem, rozpoczynając go modlitwą, pełną pokory, we wspólnocie wierzących. Przeżywamy Wielki Post od wieków w klimacie wyrzeczeń, modlitwy, rozdawania jałmużny i dawania siebie samych. To najcenniejszy dar, jaki człowiek ma. Formułuje nam dzisiaj jeszcze – bo to wszystko, co wyliczyłem, to klimat – i precyzuje cel Wielkiego Postu św. Piotr Apostoł. Wielki Post ma być okresem „prośby (ale i walki!) o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa” (1 P 3, 21). Piękny skrót i godny zapamiętania. Tak jak znak krzyża, potrzebne są nam krótkie formuły wiary, byśmy widzieli wyraziste i czytelne zapisy, jak na drogowskazach.

Wiemy, że racją bytu Wielkiego Postu jest Wielkanoc, Pascha Chrystusa. Ale musimy sobie też dobrze uprzytomnić i o tym pamiętać, że racją bytu Wielkiego Postu jest również pascha nasza, nasza Wielkanoc w Chrystusie. Mamy więc za zadanie, uczestnicząc w męce (to jest właśnie okres naszych wyrzeczeń), ale i w zmartwychwstaniu Chrystusa przez sakramenty pokuty i Eucharystii, przyczynić się do ukształtowania naszego sumienia w taki sposób, by było ono normą naszych czynów w Chrystusie.

Pytamy często: Jak żyć? Jak żyć po chrześcijańsku w świecie podob­nym do targowiska idei, propozycji, wzorców? I oto pierwsza niedziela Wielkiego Postu mówi o tym starym jak świat problemie na konkretnym przykładzie kuszenia Jezusa przez szatana. Nasze próby ukazania konieczności formowania sumienia według Chrystusa urastają do rangi zadania podstawowego: naszym sumieniem Chrystus, ukrzyżowany i zmartwychwstały (bo można sumienie różnie ukształtować – i wtedy biada, jeśli się człowiek do sumienia odwołuje). To jest prawda naszego życia chrześcijańskiego, to program wychowawczy, to materiał do refleksji, tezy do weryfikacji naszego obecnego stanu, to punkty do rachunku sumienia na rekolekcje.

Scena kuszenia Jezusa przez szatana, mówiąca o propozycjach dawanych Jemu i ludziom, Jego uczniom, odwodzących ich od Boga i Jego dróg, aby poddać pod władztwo księcia ciemności, pokazuje próbę formowania sumienia poza Bogiem. Takich prób w ciągu dziejów jest wiele, stąd historia magistra vitae, są przeróżne, mają swoją metodę, określony horyzont i plany. I wciąż swoje tragiczne klęski. Niedawno jeden ze znanych reżyserów filmowych zapytany, dlaczego w swoich filmach preferuje brutalny seks, odpowiedział: „Wcale nie pragnąłem pokazać, jaki dzisiejszy człowiek być powinien, chciałem natomiast prześledzić, jak doszło do tego, że jest taki, jaki jest”. Oto, moi drodzy, obsesja współczesnego filmu: prześledzić, dlaczego proponowana miłość zmysłowa, cielesna, brutalna – łamiąca Boże przykazania – nie udaje się. Analizuje się to wciąż od nowa, bo żadna z dotychczasowych odpowiedzi zjawiska nie wyjaśnia. (To wyjaśnia tylko Bóg). Po co więc dzielić się klęską swoich poszukiwań?

Dwie wersje ewangeliczne, Mateusza (Mt 4, 1‑11) i Łukasza (Łk 4, 1‑13), relacjonują w sposób szczegółowy taktykę szatana wobec Jezusa. Czytany dzisiaj Marek Ewangelista, jak przed chwilą słyszeliśmy, mniej interesuje się metodą kuszenia, podaje tylko krótką wzmiankę o dokonanej przez szatana próbie (Mk 1, 12‑13), ale struktura liturgii (słyszeliśmy wiele innych czytań) poszerza i głębiej analizuje kontekst samego wydarzenia: to, co było przedtem, i to, co było potem. Ów Sitz im Leben pomaga nam dostrzec w ostrym świetle samo sedno sprawy konfrontacji szatana z Chrystusem.

Przedtem, przed kuszeniem, jest chrzest Chrystusa (Mk 1, 9‑11). Przypomina nam to wzmianka o „uratowanych przez wodę” (1 P 3, 20), nie tylko potopu, ale i chrztu – czytanie z Listu św. Piotra wiąże aluzję do wód potopu z sakramentem chrztu. Nasz chrzest jest oparciem o skałę, jaką jest Chrystus. Paweł do Rzymian pisał, że chrzest zanurza nas w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa (Rz 6, 3‑11).

Po opisie sceny kuszenia jest ewangelizacja. „Przyszedł Jezus do Galilei – mówi Marek – i głosił Ewangelię Bożą” (Mk 1, 14). A Jan Ewangelista, który nie zapisał wydarzenia z kusicielem, kończy relację o chrzcie Jezusa w Jordanie (J 1, 32‑34) opisem powołania przez Niego uczniów dla głoszenia Ewangelii (J 1, 35‑51). Ci, którzy szli za Jezusem, powoli, ale coraz pełniej i głębiej odkrywali w Nim Boga. I wyznawali: „Ty jesteś Synem Bożym” (J 1, 49). To był motyw ich wiary, to było światło ich sumienia, to była ich moc – jak i wszystkich następnych pokoleń uczniów Chrystusa, aż do naszych czasów, aż do nas, którzy wyznajemy tę wiarę wobec Jezusa historycznego, sprzed dwóch tysięcy lat, i obecnego w Eucharystii dziś: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego” (por. Mt 16, 16)). Wszyscy uczniowie wszystkich wieków w to wierzą.

Ale przejdźmy teraz do samej historii kuszenia. Szatan zaczyna każdy z trzech punktów swojej metody od podobnego stereotypu: „Jeśli jesteś Synem Bożym” (Mt 4, 3.6; Łk 4, 9), powiedz, uczyń... Kiedy słyszymy te słowa, nasza myśl od razu biegnie nie tylko do tego wyjątku ewangelicznego opisującego scenę kuszenia, ale do innej sceny kuszenia: w raju.

Oto wąż, szatan, „najbardziej przebiegły ze wszystkich zwierząt”, jak mówi Księga Rodzaju (Rdz 3, 1), mówi do niewiasty: „Czy to prawda, że Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” (por. Rdz 3, 2). Odpowiedziała Ewa: z wszystkich wolno, tylko z tego jednego nie wolno. A ja wam powiadam: jedzcie! Wtedy „nie umrzecie, ale oczy się wam otworzą i będziecie tak jak Bóg znali dobro i zło” (por. Rdz 3, 4‑5). Tak zwykle się zaczyna kompromis z szatanem. Podejmuje on dialog w taki sposób: czy tak jest faktycznie? Iluż to ludzi mówi: Księże drogi, w Hostii Bóg?! Czy to możliwe? W XX wieku ksiądz takie rzeczy opowiada?

Szatan tworzy półświatło, które wszystko fałszuje. Gorsze to półświatło niż jasno określone kłamstwo. „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem... Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół z wieży... Jeśli jesteś Synem Bożym, upadnij, oddaj mi pokłon, a ja Ci dam to wszystko, co widzisz, bo moje jest i daję każdemu, komu chcę” (por. Mt 4, 3.6; Łk 4, 6‑7). Jezus powiedział: „Idź precz, szatanie!” (Mt 4, 10).

Kusiciel próbuje, czy Jezus z Nazaretu, konkretny Człowiek, Syn Maryi, jest także Bogiem. I próbuje ucznia Chrystusa, czy jego skałą jest Chrystus. Próbuje według znanej sobie metody. Ma już metodę kuszenia ludzi, stosuje ją przecież od tylu tysiącleci, już ją wydoskonalił, doprecyzował. Odkrył przede wszystkim, że ma w człowieku sprzymierzeńca: to „pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha” (1 J 2, 16). Właśnie, chcąc pozyskać człowieka dla siebie, szatan tworzy półmrok, doprowadza do letniości, rozwadnia zasady, mąci przejrzystość. Jak wąż pełza po ziemi, tak on proponuje ludziom, by (jak św. Bernard z Clairvaux powiedział) sercem pełzali po ziemi, a jeśli wierzący, to pochylony ku ziemi, posiadający skrzywioną wiarę. To najcięższa choroba grożąca wciąż uczniom Chrystusa.

I to jest najbardziej niebezpieczna pokusa. Bo ona niesie w sobie zarodki śmierci. Bo nie boli, gorzej: daje poczucie euforii i przyjemności. „Nic sobie nie mogę zarzucić, nie mam w sobie nic przeciw sobie”. „Kto mówi: «Znam Go» (pisze św. Jan Ewangelista), a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy” (1 J 2, 4). Są trzy symptomy tej choroby, jak trzy kuszenia.

Pierwszy symptom – troska o zabezpieczenie przez samego siebie swego życia. (Takie mi się porównanie nasunęło: własne PZU). A więc trzeba posiadać, w każdej formie: pieniądze, dom, działka, tytuły, prace naukowe. „Powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem” (Mt 4, 3). Pożądliwość ciała, głód dóbr, chciwość, zaliczone do najcięższych grzechów. Jeść, pić, przyjemności ciała, napełnianie spichrzów. „Głupcze – powiedział Jezus – tej nocy przyjdą po ciebie” (por. Łk 12, 20). „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi od Boga” (por. Mt 4, 4).

Drugim symptomem tej śmiertelnej choroby jest dążenie do samoreali­zacji sposobami doczesnymi, więcej: sposobami własnymi. Bez radzenia się Boga, bez chęci podjęcia Jego woli. Szukanie szczęścia na własną rękę. Ciekawość i nasycanie tej ciekawości. Jak Ewa w raju. Zwłaszcza, kiedy podpełznie szatan i mówi: skosztuj, będziesz „jak Bóg”. Te wszystkie, przez ciekawość pobudzane eksploatacje, nieustanne, nigdy nie nasycone. Pożądliwość oczu. Nawet (to może drapać czyjeś ucho) pasje twórcze, sztuka, literatura, muzyka, rozbudzone aż do ekstazy – ale jeśli w nich nie ma Boga lub Jego miejsce zrobiono na bocznym ołtarzu, i jeśli do tego grzech przeciął nić łaski, to wszystko to jest pełzaniem serca po ziemi. „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mnie pokłon” (Mt 4, 9). „Idź precz, szatanie! Panu, Bogu swemu będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4, 10). „Będziesz miłował Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym umysłem, całą mocą” (por. Pwt 6, 5; Mt 22, 37). A wszystko inne – według tego kryterium.

Trzecim symptomem tej śmiertelnej choroby jest tworzenie pozorów bycia chrześcijaninem, i to dobrym chrześcijaninem, dla uspokojenia własnego sumienia, ale tylko w warstwie zewnętrznej. Lubimy to nazywać: wierzący a niepraktykujący. Jak ów faryzeusz, powtarza człowiek: „Nie jestem jak oni; poszczę, daję jałmużnę, modlę się...” (por. Łk 18, 11‑12). A Jezus mówi: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli” (Mt 6, 1). A Jezus mówi: „Kto słucha moich słów, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Potok uderzył w niego i od razu runął” (Łk 6, 49). Pycha to grzech człowieka, który uwierzył pokusie szatana, że nie słuchając Boga stanie się sam jak Bóg.

Są tacy chrześcijanie, którzy pragną być równi Bogu (por. Flp 2, 6; J 5, 18), nie znoszą żadnego upomnienia (Prz 15, 12), grzeszą bez najmniejszych skrupułów, nie chcą zachowywać przykazań (Lb 15, 31), czują obrzydzenie dla pokory (Syr 13, 20), drwią sobie z obietnic Boga, ale też i z zapowiedzi kary, i za nic mają słowo Boże głoszone przez Jego heroldów (por. 2 P 3, 3).

Chrystus, będąc Bogiem, „uni­żył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8). „Przyjął postać sługi cierpiące­go” (por. Flp 2, 7; Iz 42; 49; 50; 53).

Moi drodzy, w Wielkim Poście kadr za kadrem idzie ten nieustanny film przypominający nam, co Jezus Chrystus, Bóg Człowiek, Bóg Wszechmogący, uczynił „dla nas i dla naszego zbawienia”. Nie szukał żadnego wyniesienia, jedynie wywyższenia na krzyżu – aby zmartwychwstać. „Kto chce być uczniem moim, niech weźmie krzyż swój i idzie za Mną” (por. Mt 16, 24). Tą metodą kształtuje sumienia swoich uczniów, dobre sumienia!

Zakończmy nasze rozważania modlitwą dzisiejszego dnia. „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, mówi Chrystus (Mk 1, 15). „Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję” (Psalm responsoryjny).

(1988)

1 NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

21 lutego 2021