Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

Zbliża się uroczyste wspomnienie Bożego Narodzenia. Prawie dwa tysiące lat temu „Pan Bóg uczynił – jak przed chwilą śpiewaliśmy – wielkie rzeczy dla nas” (refren Psalmu). Fakt wcielenia Boga w historię sprawił, że „ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew, lecz powrócą z radością niosąc swoje snopy”. (Psalm responsoryjny). Ile za tym przenośnym, symbolicznym skrótem codziennej zwyczajności, codziennej prawdy, niezwykłego realizmu! Ile niezwykłości tak niepojętej, że chciałoby się powiedzieć: że aż dech zapiera! „Gdy Pan odmienił los Syjonu, wydawało się nam, że śnimy”. To wszystko słowa śpiewanego dzisiaj Psalmu.

Ale te wielkie rzeczy, które Bóg uczynił dla nas, opisał nam prorok Baruch, którego wypowiedź przed chwilą usłyszeliśmy: „Człowieku (bo ”Jeruzalem” w języku biblijnym znaczy to samo), przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać twoją wspaniałość wszystkiemu, co jest pod niebem” (Ba 5, 13). Ludzie, byliście „pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadził was niesionych z chwałą jakby na tronie królewskim” (Ba 5, 6). I dalej: „Poprowadzi was Bóg do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem” (Ba 5, 9).

W tym samym stylu przemawia dziś do nas św. Paweł: Starajcie się, „abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa, napełnieni plonem sprawiedliwości, nabytym przez Jezusa Chrystusa ku chwale i czci Boga” (Flp 1, 1011). Chrystus już nabył plon sprawiedliwości. Właśnie tym plonem obdziela tych, którzy idą i płaczą niosąc ziarno na zasiew. A więc nie jest przesadą mówić – to tylko my to spłaszczamy w sobie – że cud, który Pan uczynił, jest wielki. Żeby nam nie umknęło to rozróżnienie, powiedzmy jeszcze raz: który Pan uczynił i czyni. Wtedy uczynił i czyni dziś. Dlatego kiedy słyszymy słowa: nadchodzi wspomnienie Bożego Narodzenia, to trzeba dodać: wspomnienie  uobecniające  cud Bożego Narodzenia dziś nam ludziom żyjącym w drugiej połowie XX wieku. I zaraz dodać warunek, który obowiązywał wtedy i obowiązuje dziś: cud sam w sobie, obiektywnie, został dokonany – ale w nas nie działa samoczynnie!

Bóg, który jest Bogiem Żywym, w ogóle obchodzi się z ludźmi po królewsku, a może lepiej powiedzieć – po Bożemu. Sprawa między Bogiem a człowiekiem, między Bogiem a ludźmi ma się dokonywać w atmosferze niczym nie zmąconej wolności. Dlatego grzech jest wynikiem wolności, ale i świętość jest wynikiem wolności. Mówi człowiek wybierający grzech: nie będę służył, i wobec Wszechmogącego Boga może zająć postawę buntu – ale może również człowiek wobec Wszechmogącego Boga powiedzieć: tak, fiat, niech się stanie Twoja wola. W Adwencie zastanawiamy się nad naszym chrześcijaństwem i naszą wiernością (lub niewiernością) w wolności, przygotowując się do nawrócenia przez spowiedź, żeby się przygotować do przeżycia tego wielkiego cuduwspomnienia, które nas zgromadzi przy wigilijnym stole.

Aby rzucić na to więcej światła, zobaczmy dramat człowieka w trzech odsłonach. Pierwszy akt – w raju: Bóg Stwórca tchnieniem życia powołał człowieka do bytu, ale do tego tchnienia dołączył słowo, przemówił do człowieka: „Z drzewa poznania zła i dobra nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, umrzesz” (Rdz 2, 17). To był początek dialogu. Człowiek nie podjął tej rozmowy, którą mu zaproponował Bóg. Wybrał zdanie się na siebie samego i na swoją zgubną autonomię.

Historia opowiada powtarzające się ciągle na nowo klęski człowieka, który pragnąc być równym Bogu, tak wtedy, jak dziś, stał się zwykłym śmiertelnikiem. Ale ta głęboka rana, która ciągnie się od raju – pragnienie pełni życia – nie znika, jest także w nas. I wszystkie próby autorealizacji ciągle mówią o jednym: chcę pełni życia. To nic, że często poszukiwanie kończy się fiaskiem: Ikar pali skrzydła, Prometeusz zostaje przykuty do gór Kaukazu a sęp wydziera mu odrastającą wątrobę. Ciągle chce urzeczywistnić siebie własnymi siłami.

Obraz drugi: jak gdyby drugim zalążkiem raju, jego ulepszonym modelem, jest inna osoba i inne miejsce. Osobą jest Maryja, a miejscem jest Betlejem. To są dwie rzeczywistości święta Bożego Narodzenia. Ojcowie Kościoła z predylekcją przeprowadzali tę paralelę, podkreślając, że Bóg stworzył cały świat po to, aby stworzyć Maryję, która da ludziom Boga. I w Maryi Bóg widzi całą ludzkość, bo w Niej widzi swojego Syna. A stajnia betlejemska, do której przyjdziemy w noc Bożego Narodzenia, to symboliczna przestrzeń tego nowego raju na ziemi, przestrzeń milczenia i ubóstwa. Bóg bowiem nie jest odkrywany przez bogatych, możnych i pysznych. Raj jest więc stworzony na nowo. Maryja, Matka Jezusa w sytuacji Betlejemu słyszy – jak pierwsi ludzie w raju, do których Bóg przemówił i nie przyjęli Słowa  słyszy słowo przemawiającego Boga, tak potężne, tak ważne, jak słowo stwarzające cały świat. Słowo Boga wszczyna dialog: fiat, „niech mi się stanie według słowa Twego”. I kto ma wiarę, ten chyba powie, że ten akt stworzenia jest większy niż stworzenie świata. Dzięki wejściu człowieka (Maryi) w dialog Bóg staje się człowiekiem, „Ma granice – Nieskończony; wzgardzony – okryty chwałą; śmiertelny Król – nad wiekami”. Nie zapomnijmy: Dziecko w Betlejem, niemowlę, bezsłowne, milczące (słuchajmy dobrze!) rodzi się, aby stać się Ciałem, które wylewając krew powie więcej niż wszystkie słowa, niż ten hałas słów i lawina słów pustych, nic nie znaczących.

I w tym kontekście odsłońmy trzecią część dramatu. Człowiek stworzony przez Boga, to znaczy my, może usłyszeć i ma usłyszeć słowo Boga, które poucza, że „ci, którzy we łzach sieją, żąć będą w radości”. Gnanych przez wroga wynosi na tron królewski. Człowiek może i zdolny jest usłyszeć to słowo, bo jest zdolny słuchać i jest zdolny milczeć, i dlatego, że jest zdolny słuchać i jest zdolny milczeć, jest zdolny je przyjąć. Tu są już zawarte warunki. Kto nie jest zdolny słuchać i nie jest zdolny milczeć, ten nie przyjmuje słowa Boga i jak Adam w raju, nie wchodzi z Nim w dialog. Ucieka i z przerażeniem stwierdza, że jest nagi (Rdz 3, 7). A jak nie stwierdza, to mu to przypomni pornografia, którą pokazują i mówią, że tam będzie wolność. Jeśli jednak wsłucha się i zamilknie – usłyszy.

Przypomina nam o tym dzisiejsza Ewangelia. „Do Jana (żyjącego w surowości życia) na pustyni skierowane zostało słowo Boże” (Łk 3, 2). Jakby kopia cudu zwiastowania Maryi dopełnionego w Betlejem. Bóg stwarza człowieka – począwszy od raju, przez Maryję, Jana Chrzciciela, aż do nas – po to, abyśmy wsłuchiwali się w Jego słowo, które wciąż głosi. I w Adwencie, i w Wielkim Poście, i przez Betlejem, i przez Golgotę. Aby zrozumieć to jedno słowo, które się dokonuje nad chlebem i winem, kiedy mówi: To jest Ciało i Krew Nowego Przymierza.

Przymierze wyjaśnia sens stworzenia. Chcesz wiedzieć, po co żyjesz? Nie znasz sensu? Nie rozumiesz sensu istnienia? Jesteś stworzony, aby żyć w przymierzu z Bogiem. Aby słuchać głosu Boga, który wciąż mówi i wprowadza słuchających w milczeniu w przyjaźń Przymierza. I wciąż mówi, aby człowiek wsłuchując się i milcząc powiedział swoje „amen”, wyraził ufną zgodę.

Zgromadziliśmy się w tę drugą niedzielę Adwentu przy wspólnym stole Eucharystii, przy Ciele i Krwi Przymierza. Jest taka piękna nazwa Eucharystii, że jest ona „kielichem syntezy”. Tutaj jest cud stworzenia świata (elementy chleba i wina); tutaj jest cud słowa Boga, który przemawia (przed chwilą usłyszeliście: oto słowo Pańskie); tutaj jest cud wskrzeszenia mocą tego Boga, który stwarza i który rodzi Syna swojego, i wskrzesza Jezusa Chrystusa; tutaj jest cud przebóstwiania nas: z ludzi w dzieci Boże, cud przemiany tych, którzy idą i płaczą, w tych, którzy żniwują w radości. Oto nasz Adwent tegoroczny. Ogłoszone rekolekcje: czas refleksji, czas milczenia, czas pustyni. Czas trudny, ale czas pełen nadziei, bo słowo Boga wciąż rozbrzmiewa. A kto usłyszał słowo Boga, wie więcej niż ci, którym się zdaje, że wszystko wiedzą.

(1982

 

04 grudnia 2021
homilia bpa Wacława Świerzawskiego

2 NIEDZIELA adwentu

ROK C

Pierwsze czytanie: Ba 5, 1-9
       Drugie czytanie: Flp 1, 4-6.811
       Ewangelia: Łk 3, 1-6