Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

O ŚRODEK F ORMACJI L ITURGICZNEJ

Rozpoczynając dzisiaj sprawowanie Najświętszej Eucharystii w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, i czyniąc znak krzyża poświęconą dzisiaj wodą, weszliśmy od razu w sytuację. Nie tylko Golgoty, ale i zmartwychwstania – przez zanurzenie w śmierci, aby zmartwychwstać. To trzeba było, kiedy tak rozpoczęliśmy dzisiejszą liturgię, w tej chwili na początku tej refleksji przypomnieć. Przypomina się po to, by pamiętać. Kto pamięta, ten wie, jak ma być. Ta nieustanna anamneza, to podchodzenie od tego, co przeżywamy, do tego, co było, czy też lepiej: wchodzenie przez to, co jest, dzięki Chrystusowi i było wtedy, i będzie potem, i jest teraz – w tym hodie odkrywamy prawdę i sens naszego istnienia jako ludzie, jako chrześcijanie, jako ludzie, osoby konsekrowane.

Trudno by pominąć też i przypomnienie tego, co kiedyś się dokonało tu w tym miejscu i to co się dzisiaj w tym miejscu dokonuje*. Golgota z przejściem paschalnym przez zmartwychwstanie do w niebo wstąpienia ma konkret. Dziejowy konkret, historyczny konkret. Stoimy w miejscu, kiedy siedemset pięćdziesiąt lat temu córki św. Klary i św. Franciszka rozpoczynały służbę Bożą. Rozpoczynały życie pełne ofiary i modlitwy – z Chrystusem, dla Kościoła i ludzkości. Po kilku wiekach wygaszonego światła Obecności hodie, dzisiaj, rozpoczyna się następny etap w dziejach. Tu, uobecnianej w Europie.

To wielka sprawa. Myślę, że jeszcze nie dorastamy do tego, żeby to zrozumieć, choć każdy dzień będzie przynosił odsłonięcie tego wielkiego krajobrazu, który się kryje, tworząc motywy dla naszej odpowiedzialności za to, że tu jesteśmy i że tędy prowadzi droga do naszej posługi w przekazie wiary. Chrystusowej (człowiekowi?).

Tym bardziej, skoro to sobie przypomnieliśmy, tym bardziej nasłuchujemy pilnie, co to na dzisiaj przygotował nam Pan Jezus w swoim zwyczajnym zestawie zaprogramowanym na cały Kościół katolicki na trzydziestą niedzielę zwykłą. A my to czytamy w tym kontekście, który został tutaj zaznaczony. Od razu możemy powiedzieć, jakie to bardzo dziwne, że na każdym odcinku czasu i na każdym odcinku konkretnego regionu słowo Boże ma swoistą barwę wyznaczającą niezwykle celnie aktualność, z jaką przemawia Pan do zgromadzonych przy ołtarzu ludzi. Co jest dominantą dzisiejszego słowa Ewangelii i czytań? Modlitwa.

„Boże, miej litość dla mnie, grzesznika” (Łk 18, 13), modli się celnik. A każdy inny dzisiaj tutaj uczestniczący w tej Mszy świętej, w tej świętej liturgii mówi i powtarza wiele razy: „Biedak zawołał i Pan go wysłuchał” (refren Psalmu responsoryjnego). „Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, Jego chwała będzie zawsze na moich ustach. Dusza moja chlubi się Panem, niech to słyszą pokorni i niech się weselą” (Psalm responsoryjny). I to Pawłowe: „Wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa” (2 Tm 4, 16 17).

„Biedak zawołał i Pan go wysłuchał”. Drogie siostry, czy nie mówiliśmy i nie mówimy, że Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Służebnic Chrystusa Obecnego jest w zamiarze założycielskim zgromadzeniem kontemplacyjno-czynnym i że to miejsce, w którym jesteśmy, ma być w sposób szczególny miejscem z dominantą kontemplacyjną, ma być Domem modlitwy. Cały Dom, nie tylko kaplica. To ważna sprawa, zauważyć dominantę dzisiejszej liturgii z dominantą naszych zamiarów. Oby te dwa wątki się scaliły, żebyśmy tutaj, ucząc się przy Obecnym, przy bliskości z Obecnym, przy Tym, który jest Oblubieńcem i Miłością, żebyśmy się tutaj uczyli tego, czego chce On nas uczyć.

Bo słowo „kontemplacja” jest po prostu skrótem wyrażającym relację Chrystusa do Ojca. Tu mamy nauczyć się takiej więzi z Chrystusem, więzi intymnego synostwa, Syna do Ojca, i trwania przy Ojcu w duchu intymnej, oddanej bez reszty miłości. Żeby nasze czyny, nasze działanie, nie tylko słowa, które wypowiadamy – bo najczęściej charyzmat realizuje się poprzez nauczanie, przekaz wiary, przekaz motywów wiary – żeby każde działanie było modlitwą: przeniknięte modlitwą i wyrażające modlitwę. Bo modlitwa jest działalnością, która czyni cuda.

Jakie to wszystko proste i jakie to wszystko zobowiązujące. Zgromadzenie kontemplacyjno-czynne musi przejść przez etap czuwania na pustyni, przejść przez etap uczenia się tego, czego się uczy nie poprzez czytanie książek, choć wiadomo, że książki są potrzebne nie tylko w międzyludzkim dialogu, choć wiemy, że międzyludzki dialog jest potrzebny, ale ma się nauczyć tego w dialogu jedynym i najbardziej, par excellence twórczym, jakim jest modlitwa.

Zauważcie, że modlitwę nazywam nie monologiem, lecz dialogiem. Dialogiem, bo tak powiedział o modlitwie Ten, który ją przekazuje i której radzi się trzymać Pan nasz Jezus Chrystus. „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11, 1). „Tak się módlcie: Ojcze nasz” (Mt 6, 8 9). I wszystko, co potem idzie, jest już poddane temu pierwszemu. I tego pierwszego się trzeba tu nauczyć, żeby nauczyć się tej synowskiej intymności, ponieważ łatwo wejść do chóru i recytować wspólnie brewiarz, łatwo jest nawet obok tej modlitwy Kościoła recytować Mszę świętą, będąc obecnym na niej i wiedząc, że jest to modlitwa Chrystusa.

Ale wiemy też, że oprócz wspólnotowej modlitwy jest modlitwa indywidualna, osobista. Właśnie ta, którą nazwałem: intymnego synostwa. Wiecie dobrze, o co mi chodzi, ponieważ wiele razy mówiliśmy już, że poprzez ćwiczenie się w medytacji, gdzie zapoznajemy się z postacią i osobą Jezusa Chrystusa, z Obecnym, zdążamy do adoracji, czyli bycia tak blisko Chrystusa – jakby kto chciał ilustracją ukazać to, jaką zasłużył Jan Ewangelista podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy przyłożył głowę do serca Boga Żywego. A przyłożył dlatego, że Ten go przygarnął. Nie można się wepchać samemu myśląc, że to jest wydarzenie zależne ode mnie. To jest dar, tak jak darem jest to wszystko, co dokoła nas dokonuje się. Jak darem jest powołanie, jak darem jest chrzest, jak darem jest życie konsekrowane, czyli jak darem jest ślubowanie rad ewangelicznych.

Otóż to, co należałoby dzisiaj przypomnieć: to jest, jak widzicie, nie z przypadku, przypomnienie, że postawa człowieka rozmodlonego musi być postawą człowieka ubogiego. „Biedak zawołał i Pan go wysłuchał”. Przypomnienie, że modlitwa musi być dziełem człowieka prawdziwego, pojedynczego, człowieka, który wobec Boga żywego mówi tak – tak, nie – nie. I tak mówi wobec ludzi. I tak jest! Musi być szczerym celnikiem. Celnikiem, dla którego szczerość, czyli prawda, jest podstawą egzystencji, tym samym określa postawę modlitwy, tak jak ubóstwo biedaka. Ile razy rozważamy rady ewangeliczne. Rada dziewictwa, rada ubóstwa, rada posłuszeństwa – żeby nauczyć się tej fundamentalnej postawy, która wprowadza nas w relację dziecka wobec Ojca i w ścisłej więzi z Chrystusem, w Jego relacji do „Ojca Jego i Ojca naszego”, Ojca naszego i Ojca Chrystusa.

Tego tutaj będziemy się uczyć. I na koniec tylko dodam, żebyście wiedziały, siostry, że „zgromadzenie kontemplacyjno-czynne” nie znaczy, że każda z was zasłuży na dar tak dojrzałej modlitwy. To jest dar. To jest dar dawany tym, którzy są ubodzy w duchu. Tym, którzy sprawują swoje człowieczeństwo i swoje chrześcijaństwo w duchu Paschy Chrystusa. Ale warto w tym miejscu sobie jeszcze dopełnić refleksję i powiedzieć, że kontemplacja domaga się życia według stylu, który ułatwia kontemplację: otwarcie serca tak radykalne, że Bóg udziela daru kontemplacji człowiekowi czystemu, ubogiemu i posłusznemu jako nagrody za to, że jest czystego serca i otworzył drzwi dla wejścia Ukrzyżowanej Miłości.

Zapamiętajcie sobie: styl życia kontemplacyjnego. Mówi się, że Królowa Jadwiga czytała wypisy z Ojców Kościoła. Vita contemplativa et vita activa. Vita contemplativa, styl życia, który ułatwia zdobycie tej synowskiej intymności wobec Ojca, która jest najwyższym szczytem apostolstwa. Ponieważ wprowadza wszechmoc Boga poprzez obecność Chrystusa w swoje życie, w swoją modlitwę i w swoje działanie.

Bardzo proszę te, które sprawować będą tutaj zadania formacyjne, aby miały żywą i coraz bardziej żywą świadomość tego, że ten Dom ma być kontynuacją tego zamiaru, który siedemset lat temu podjęły córki św. Franciszka z Asyżu. Z tym jeszcze dopełnieniem, który daje cały wymiar Soboru Watykańskiego II i dzieje Kościoła, który były potem, które uczą nas duchowości stylu życia kontemplacyjnego, żebyśmy mogli się nauczyć od was, które jesteście odpowiedzialne za styl tego Domu. A wy, które tu mieszkacie i będziecie tworzyć wspólnotę, żebyście wiedziały to, co trzeba wiedzieć, aby żyć według Jadwigowego paradygmatu „Maria i Marta”, i żebyście wiedziały, że zawsze każdy czyn ma być przedłużeniem kontemplacji. I ma prowadzić przez radykalizm, zwłaszcza poprzez pracę oczyszczającą, która należy do nas i jest w naszych rękach, do uzyskania tego światła, dzięki któremu Chrystus staje się światłem naszej miłości i sercem naszej mądrości.

„Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie” (2 Tm 4, 17). Panie, bądź dla nas łaskawy i ucz nas swojej bliskości, ucz nas tej intymnej więzi, jaka jest między Tobą a Ojcem, żebyśmy byli dobrymi nauczycielami i dobrymi świadkami naszej świętej wiary katolickiej i apostolskiej. Amen.

(2004)

* Wygłosiłem tę homilię 24 X 2004 o godzinie 11.00 w kaplicy Domu Modlitwy i Nowicjatu Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego w Zawichoście na rozpoczęcie życia wspólnego w tym klasztorze, który po kilku wiekach został właśnie podniesiony z ruin.

22 października 2022
homilia bpa Wacława Świerzawskiego

30 NIEDZIELA ZWYKŁA

ROK C

Pierwsze czytanie: Syr 35, 12‑14.16‑18
      Drugie czytanie: 2 Tm 4, 6‑9.16‑18
      Ewangelia: Łk 18, 9‑14