Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

Kiedy zaczynał się piąty tydzień od największego w dziejach świata wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa – Boga, który jest Człowiekiem, i Człowieka, który jest Bogiem – Jego uczniowie, pełni zdumienia i entuzjazmu, scalali w sobie w jedno obraz, który przez śmierć na krzyżu był jak gdyby rozcięty na dwie części. Biografia Jezusa Chrystusa obejmuje czas przed śmiercią i po zmartwychwstaniu.

Wielu z nich znało Jezusa od pierwszych chwil Jego publicznych wystąpień. Znali styl Jego życia, który można określić: egzystencja ludzka z przebłyskami Boskiej. Bo Jego posługa, Jego cuda, jak i całe życie, są wprawdzie dotykalne, ale są dziełami Ducha Świętego. I oto teraz jest odwrotnie: człowieczeństwo zostaje coraz bardziej wchłonięte przez Ducha.

Chrystus żyje przez Ducha Świętego, a rola Ducha w Jego życiu jest tak wielka, że Chrystus staje się „duchowy”, jak to określa św. Paweł (1 Kor 15, 4245), aż do ostatniej tkanki swego ciała. Od momentu zmartwychwstania Chrystus nie żyje już według ciała, lecz ukazując się w ciele żyje sposobem Boskim, według Ducha. To właśnie, to Człowieczeństwo uwielbione, przemienione przez Ducha Świętego, jest środkiem naszego zbawienia. Wchodził zamkniętymi drzwiami i stawał pośrodku nich. Nie dziw, że staje także i teraz pośrodku nas na sposób Boski. Mijają cztery tygodnie od naszego przeżycia uroczystości wielkanocnych. Czy nadal jesteśmy pełni zdumienia i entuzjazmu, spotykając tego samego Chrystusa, który żył według ciała, a potem przybity do krzyża umarł, lecz zmartwychwstając, żyje tak jak wtedy, dziś i na zawsze?

Okres popaschalny, właśnie ten, który przeżywamy w naszych kościołach, nie jest już jednak tak uroczysty, jak nawet Wielki Post, nie mówiąc o atmosferze Wielkiego Tygodnia. Przy konfesjonałach pozostają już tylko ci, którzy zrobili mocne postanowienie, aby być każdej niedzieli, a nawet codziennie z Panem, i odtąd chodzą do spowiedzi raz na miesiąc. Po co to czynią? Znając coraz głębiej znaczenie zmartwychwstania Chrystusa dla naszej wiary, naśladują Go w Jego Paschalnym Misterium.

Co to znaczy? Kto nie wie, co to znaczy, ten Go nie naśladuje w Jego Paschalnym Misterium. Pascha, przypomnę, znaczy przejście. Jak Jezus przeszedł przez próg krzyża od bytowania według ciała do bytowania według Ducha po cudzie zmartwychwstania, tak my wszyscy staramy się, spotykając Go w niedzielnej i codziennej Eucharystii, przechodzić z naszego cielesnego sposobu bytowania do sposobu życia według Ducha Świętego, tego sposobu, który będzie w pełni urzeczywistniony po przebyciu  naszego  progu śmierci.

Dziś wiemy już bardzo wiele na ten temat. Oto Chrystus zmartwychwstając wstał z grobu w swoim Ciele mistycznym, czyli w swoim Kościele. To zdanie jest zdumiewające, ale prawdziwe. Czy nie dodać dla pełnego ukonkretnienia: wstał w każdym z nas? Chrystus zmartwychwstały żyje w każdym człowieku posiadającym wiarę, ochrzczonym i przyjmującym Ciało Pańskie z miłością. Czy to nas nie zdumiewa, zadziwia i nie napawa entuzjazmem? Ale i bojaźnią? Ilu ludzi, właśnie rozumiejąc przejście paschalne, boi się iść do Komunii. A ilu ludzi idzie, bo wie, że tak Chrystus każe: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy”.

I dlatego dziś zrywa się potężny śpiew wdzięczności i uwielbienia za ten skarb, jakim zostaliśmy obdarowani: „Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła i niech Cię błogosławią wszyscy Twoi święci. Niech mówią o chwale Twojego królestwa i niech głoszą Twoją potęgę. Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę i wspaniałość chwały Twojego królestwa. Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie” (Psalm responsoryjny). Ale też obok tego hymnu dzisiaj śpiewanego rodzi się refleksja, w jaki sposób zapewnić sobie tak ostrą świadomość wiary, by widzieć w swojej przynależności do Kościoła, który jest dla wielu czcigodną instytucją o parametrach socjologicznych, ze słabościami, grzechami, biurokracją, podobną do wielu świeckich instytucji, także tę prawdę: jestem cząstką Chrystusowego Ciała, cząstką zmartwychwstałego Ciała Chrystusa.

Moi drodzy, oto tutaj jesteśmy przy samym korzeniu tego zagadnienia, które tylu uczniom Chrystusa nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł: nie pojmują, w jaki sposób Kościół jest mistycznym Ciałem Chrystusa. Tego nie rozumieją. I dlatego spowiadają się „raz na rok około Wielkanocy”. I dlatego tak łatwo się rozwodzą, bo mężowie nie miłują żon swoich jak Chrystus Kościół, a żony mężów tak jak Kościół Chrystusa, który na krzyż poszedł za jego życie (por. Ef 5, 22.25). I nie widzą w Kościele zmartwychwstałego Pana, działającego nadal, jak wtedy, tak dziś, w swoich sakramentach. Widzą wszystko „oddzielnie” (aluzja do naszych rekolekcji): osobno Chrystusa, osobno Kościół, osobno Mszę świętą, osobno Komunię świętą, osobno spowiedź, chrzest. Ale też i osobno: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie kłam, pracuj. Wszystko widzą oddzielnie. I jeśli nawet są, jak to mówimy, pobożni, to pobożność taka jest jak przyczepiony od zewnątrz kwiat do kożucha. Nie jest objawieniem w nas mocy, mądrości i miłości zmartwychwstałego Pana mieszkającego w naszym sercu. Moralność wielu chrześcijan nie jest objawieniem dynamizmu zmartwychwstałego „Chrystusa w nas” (por. Kol 1, 27), którzy jesteśmy Jego Kościołem, członkami Jego Ciała.

Czy nie widzicie rangi tego problemu? I w nas, w naszym własnym życiu, i w wymiarze naszej Ojczyzny czy Kościoła powszechnego. Ale by to zrozumieć, trzeba mieć przed oczami obraz całościowy. Tak jak na początku próbowaliśmy ukazać organiczną jedność między życiem Jezusa przed zmartwychwstaniem i po zmartwychwstaniu.

Oto mamy dzisiaj w liturgicznych czytaniach naszkicowane dwa obrazy. Obydwa mówią      o Kościele jako owocu zmartwychwstania Chrystusa. Jeden mówi jednak o założonym przez Jezusa Kościele-instytucji, drugi mówi o Kościele-Oblubienicy Baranka, tej która stanowi z Nim jedno Ciało dzięki jednoczącej miłości. Dzieje Apostolskie opisują kształtowanie Kościoła-instytucji, Apokalipsa mówi o duchowym profilu Oblubienicy zrodzonej w dniu zmartwychwstania.

Ale Kościół Chrystusowy jest jeden. Tak jak jedno jest życie Jezusa z Nazaretu                            i zmartwychwstałego Pana, Kyriosa. I dlatego kto chce przynależeć do Ciała Zmartwychwstałego, musi Go miłować. Czyli żyć bez grzechu i jednoczyć się z Nim w modlitwie i w Eucharystii. Ale też musi poczynić wiele aktów – nazwijmy je – materialnych, instytucjonalnych, wręcz biurokratycznych: zapisać dziecko do chrztu czy zrobić wpis małżeństwa, żeby nie brać ślubu drugi raz. To są rzeczy drugorzędne, ale one też muszą być. Jesteśmy bowiem ludźmi, nawet wtedy, kiedy żyje w nas Duch Zmartwychwstałego.    A co dopiero, kiedy przez grzech tego Ducha z nas wyrzucamy, pozostawiając na zewnątrz medalik czy plakietkę Matki Boskiej Częstochowskiej!

Trzeba więc, aby dotknęła nas woda chrztu, byśmy otrzymywali rozgrzeszenie, kiedy kapłan dotyka nas ręką Boga, i spożywali Ciało Chrystusa, dotykając w ten sposób niewidzialnego Ducha Miłości. Ale biada temu, kto w strukturze Instytucji nie zobaczy Jezusa i z litery prawa nie wydobędzie ducha, kto zatrzyma się w swojej religijności na granicy obowiązku (nie mówiąc już: poniżej obowiązku), a nie umiłuje Chrystusa jako Oblubieńca swego najmilszego, jedynego i najbardziej umiłowanego. Św. Paweł, wskazując na Eucharystię, w której jest obecny Chrystus, Założyciel Kościołainstytucji, ale też Głowa Ciała, jakim jest Kościół, mówił: „Ten, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem”       (1 Kor 6, 17). Ale równocześnie dodawał: „Ten, kto łączy się z Panem, staje się z Nim jednym ciałem” (por. 1 Kor 6, 15; Ef 5, 30; Flp 1, 20; Kol 1, 18.24).

Oto tu jest istota chrześcijaństwa. Uchwycić to przęsło: Chrystus Głową, Kościół Ciałem. Ciało bez głowy jest martwe.

Czyż więc, moi drodzy, okres po Wielkanocy, kiedy z taką mocą przypominamy dzieło Chrystusa wiążącego swój Kościół ze sobą, z swoim ciałem zmartwychwstałym, nie powinien nam pomagać we wspólnym działaniu z Chrystusem dla tworzenia swego świadomego i odpowiedzialnego chrześcijaństwa? Pozwolić Chrystusowi sprawować Jego Paschę w nas, naszej nigdy nie odprawiać bez Niego: tej paschy naszego życia, kiedy dajemy swoje łzy, pot i krew w codzienny trud, nie oddzielać od uczestniczenia we Mszy, a bycia w kościele, uczestniczenia we Mszy – od Komunii.

Za chwilę usłyszymy: „To jest moje Ciało, to jest kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza”. Właśnie to nowe przymierze, kaine diatheke, mówi o tym, co Chrystus za nas   i dla nas wciąż czyni tu i teraz: zawiera z nami nowe przymierze, i to nie dotyczy tylko jurydycznego porządku, litery prawa, Kościołainstytucji, lecz mówi o całkiem nowym sposobie relacji człowieka do Boga, możliwej dzięki śmierci Chrystusa i Jego zmartwychwstaniu, gdzie objawiła się miłość Boga przewyższająca wszystko. Oto ludzie mogą, dzięki wierze, obmyci w wodzie chrztu, karmieni Eucharystią – żyć według Ducha. Bo Bóg „czyni wszystko nowe” (Ap 21, 5). Grzech jest pokonany, a prawo miłości w sercach.

To też i warunek: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 3435).

Co za wielka rzecz, nasza przynależność do Kościoła, który jest Ciałem Chrystusa! Z jaką odpowiedzialnością trzeba dawać temu świadectwo i z jaką wdzięcznością dziękować Bogu za tak wielkie miłosierdzie! Dziękować to znaczy eucharistein, sprawować Eucharystię.

(1986)

 

14 maja 2022
homilia bpa Wacława Świerzawskiego

5 NIEDZIELA wielkanocna

ROK C

Pierwsze czytanie: Dz 14, 21-27
Drugie czytanie: Ap 21, 1-5
Ewangelia: J 13, 31-35