OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

27 grudnia 2020

 

Oto nadszedł wielki i oczekiwany przez nas dzień Narodzenia Pańskiego. „Zajaśniał nam dzień święty – jak przed chwilą słyszeliśmy – bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię” (śpiew przed Ewangelią). A Ewangelista Jan powiedział: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1, 14.18).

Te zdania dzisiejszej liturgii naprowadzają nas na głębokie warstwy przeżywanego przez nas tak uroczyście misterium Boga Wcielonego. Kto pragnie być nazwany uczniem Chrystusa i chce Mu dać świadectwo, nie może zatrzymać się na zewnętrznym tylko obrzeżu tajemnicy Nocy Betlejemskiej, tajemnicy o przepastnych głębiach, która rok rocznie mówi nam o fakcie wtargnięcia Boga w dzieje ludzkie.

Boże Narodzenie. Święto Narodzenia Pańskiego, święto Narodzenia Jezusa Chrystusa jest najpierw – jak wiemy, jak widać z tego, co tu czynimy – liturgicznym sprawowaniem, celebratio liturgica, faktu historycznego: jest nim dziewicze narodzenie Jezusa w Betlejem z Maryi Dziewicy, ex Maria Virgine. Każdy z nas, od młodości uczestnicząc w tym wielkim przeżyciu, wie, że dzisiejsza liturgia omija ludzką, faktograficzną i zjawiskową stronę tego wydarzenia – stanowi ona tło drugorzędne, tak jak u nas szopka z boku, a nade wszystko ołtarz, wciąż ołtarz – i na pierwszy plan, jak wsłuchaliśmy się w słowa czytanej liturgii, wysuwa prawdy wieczne. To one, prawdy wieczne, stanowią przedmiot najistotniejszych refleksji, kontemplacji i przygotowują drogę do własnego, subiektywnego przeżycia Bożego Narodzenia w naszym sercu. „Wierzysz – podpowiada wieszcz – że Bóg się zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie zrodził się w tobie.

Ale święto liturgiczne nie jest prostym wspomnieniem, lecz jest misterium (już wiele razy tłumaczyliśmy ten termin, tak kluczowy dla chrześcijaństwa): Boże Narodzenie to wciąż trwający „dzień nowego odkupienia”, który rozpoczyna się i trwa jak jeden wielki „dzień nie znający zachodu słońca”. Odtąd wielki sakrament zbawienia uobecniony w Eucharystii (tak Ojcowie Kościoła nazwali dzisiejsze misterium) jest podstawowym wymiarem życia Kościoła. „Moc Najwyższego” (Łk 1, 35) objawiona w przyjściu Nocy Betlejemskiej promieniuje w corocznym uobecnianiu misterium, jest obecna w codziennej Eucharystii i ustala między tym, co się dokonało wtedy, a tym, co się dokonuje teraz, kiedy my tu jesteśmy – kontakt jedyny i niepowtarzalny, szczególny i niesłychany: udziela ludziom dostępu do Trójcy Świętej. Oto na czym polega sam najistotniejszy rdzeń tajemnicy Wcielenia, którą dzisiaj przeżywamy! Oto czym jest Boże Narodzenie!

To właśnie dzięki doczesnym narodzinom Syna Bożego z Maryi Dziewicy, dzięki zstąpieniu Boga na świat człowiek ma dostęp do wewnętrznego życia Boga. „Z nieba wysokiego Bóg zstąpił na ziemię, ażeby do nieba wywiódł ludzkie plemię”, głosi nasza staropolska kolęda.

Powtórzmy jeszcze raz, żeby dobrze zapamiętać. Małe Dziecię narodzone w stajni betlejemskiej jest Synem Bożym współistotnym Ojcu, Synem Boga Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, Boga zwanego Opatrznością. Ta prawda tu przypomniana jest nieodzowna dla pełniejszego poznania następnego wielkiego cudu Wcielenia Boga: ukrył się w Ciele Chleba eucharystycznego, by z kolei powoli przebóstwiać, poczynając od ludzkiego serca, ludzkiego wnętrza, to czym człowiek jest, to co człowiek posiada. By ogarnąć całego człowieka.

Jest więc Boże Narodzenie objawieniem w tajemnicy Wcielenia z Maryi wiecznych narodzin Słowa, jakim jest Syn Boży rodzony odwiecznie przez Ojca, bo Bóg jest Miłością, a kto kocha, ten rodzi (ileż tu praktycznych uwag dla życia ludzkiego!); rodzony, by być dawanym, bo miłość objawia się najpierw jako dar, miłość daje, miłość daje się. Ojciec daje Syna, a Syn przedłuża to dawanie, oddając siebie za ludzi i siebie ludziom. „Postępujcie drogą miłości – pisze Paweł do Efezjan – bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani” (Ef 5, 2). Czy można więc być prawdziwym chrześcijaninem – do czego lubimy się przyznawać – nie odkrywając tego podstawowego prawa i zasady chrześcijańskiego życia? „Przykazanie nowe daję wam – powiedział Chrystus w Wieczerniku – abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34). I dodał wtedy: „Objawiłem im imię Twoje, Ojcze, i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17, 26).

Właśnie, kto uważnie wysłuchał słów dzisiejszej Ewangelii, usłyszał, że te same treści wypowiedziane przed męką krzyżową w Wieczerniku Eucharystii powtarzamy w dniu Bożego Narodzenia, kiedy objawia się światu dzięki narodzeniu z Maryi Dziewicy – Miłość. Czyli to, co jest między Bogiem Ojcem a Synem Bożym wewnątrz Trójcy i co stanowi absolutnie najgłębszy fundament chrześcijańskiego życia. Końcowe słowa Janowego prologu brzmią: „Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył” (J 1, 18).

O czym to poucza nas narodzony z Maryi Dziewicy Syn Boży, Jezus Chrystus? Po co uczymy dzieci katechizmu? Po co na kolanach czytamy Biblię? Po co mamy całe biblioteki teologicznych książek? Żeby poznać to, co Syn powiedział o Ojcu, którego nikt nie widział i nikt bez Syna nie pozna. „Znamy Boga – pisze Pascal – tylko przez Chrystusa, ale i siebie samych poznajemy tylko dzięki Niemu (biada ateistycznym antropologiom!). Jedynie przez Chrystusa poznajemy życie i śmierć. Z daleka od Niego nie wiemy, ani czym jest nasze życie, ani nasza śmierć, ani Bóg, ani my sami”.

Oczywiście, że zanim poznaliśmy wszystko w Chrystusie, wszystko o Bogu i o nas samych, istniało już starotestamentalne przygotowanie i Bóg odsłonił po części swoje wielkie tajemnice i tajemnicę naszego istnienia, zdejmując zasłonę z oczu ludzkich. Prorocy Starego Testamentu wiele mają nam do powiedzenia. Lecz wcielenie Boga w noc Bożego Narodzenia odsłoniło nam samą istotę Boga: to, że Bóg jest Miłością miłosierną. Zobaczyliśmy to, patrząc na relację Syna do Ojca, oblubienicy do Oblubieńca, trzody do Pasterza – te wątki przewijają się przez całą Biblię. Oczywiście nie sposób mówić tu o wszystkim dzisiaj, kiedy jest tak krótki czas, ale spójrzmy jeszcze przez moment na tę relację podstawową dla wszystkiego, a objawioną w misterium wspominanego dzisiaj narodzenia Syna Bożego: „Ja będę Mu Ojcem, a On będzie Mi Synem” (Hbr 1, 5).

Jezus jest jedynym Synem Ojca, a w Nim – dzięki więzi z Nim, mając Słowo i przyjmując Słowo, które stało się Ciałem – my wszyscy jesteśmy przybranymi dziećmi Boga, filii in Filio, synami w Synu (por. Ga 3, 26). Tu są główne zasady całej naszej chrześcijańskiej moralności, wszystkie prawa, paragrafy, zakazy, nakazy, zobowiązujące nas do heroicznej wierności Temu, który nas „pierwszy umiłował” (1 J 4, 19). Być synem Bożym, dzieckiem Bożym – dla ilu chrześcijan jest to pusty slogan! – znaczy być posłusznym Jego woli, lecz woli, którą jest miłość Ojca. To jest ta „złota nić”, którą śledzimy wnikliwie, odczytując z kart Ewangelii życie Jezusa aż do ostatniego momentu, kiedy w akcie całkowitej uległości i posłuszeństwa „oddaje ducha” (por. Łk 23, 46) w ręce Ojca, objawiając już wśród straszliwej agonii Boga Wcielonego refleks uwielbionego ciała zmartwychwstałego Kyriosa. Tego Ciała, którym Bóg nas karmi.

To właśnie w przyjętym przez Syna Bożego ciele, naszym ludzkim ciele, Syn Boży objawia rany ukazujące miłość Boga ku ludziom (która religia ma Boga Wcielonego i może pokazać miłość w konkretach ran zadanych przez ludzi Bogu?), a rana Jego serca na zawsze jest wołaniem skierowanym ku nam: „Będą patrzeć na Tego, którego przebodli” (J 19, 37; Za 12, 10). Tu zapytajmy, czy umiemy powiązać to ostatnie wydarzenie z życia Chrystusa, Boga Wcielonego, z wołaniem Ojca podczas chrztu Jezusa w Jordanie: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3, 17), powtórzonym na Górze Przemienienia: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie” (Mt 17, 5).

W tym nakazie Ojca – „Jego słuchajcie” – są zawarte wszystkie nakazy i zakazy, wszystkie przykazania Boga, które tak często ludzie łamią, bo nie dotykają Jego ran, nie patrzą w przebite serce, nie dochodzą do miłości Ojca, widząc tylko samą zabraniającą lub nakazującą literę. W tym „Jego słuchajcie” są zawarte słowa Chrystusa: „To czyńcie na moją pamiątkę”, dotyczące wszelkiego „czynienia” sakramentalnego: „Czynimy to” rozgrzeszając, „czynimy to” sprawując Eucharystię, „czynimy to” wiążąc ludziom ręce do małżeństwa, na miłość dozgonną i wierną, „czynimy to” dając młodym mężczyznom uczestnictwo w świętym Chrystusowym kapłaństwie.

„Miłujcie tak jak Ja”, mówi Chrystus (J 13, 34; 15, 12). I co więcej, domaga się od nas, byśmy – coraz głębiej przeżywając rok rocznie misterium Bożego Narodzenia – odkryli misterium czułej miłości Ojca objawionej w Synu. Bez tego religia jest pusta, staje się religią litery i prowadzi do wynaturzeń, przeciwko którym powstają wciąż w Kościele reformatorzy, szukając dróg do ognia miłości, który płonie w samym sercu Kościoła. Widać to w życiu wielu świętych, może szczególnie u „małej” Teresy, u św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która miała wyjątkowy przywilej doświadcze­nia w relacji ze swoim ziemskim ojcem czułej miłości, dzięki czemu odkryła ją w Bogu. Dla wielu świętych odkrycie w Bogu tego dominującego przymiotu było najwyższym motywem ich całkowitego zawierzenia i heroicznego, wiernego pełnienia woli Boga.

„Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę – mówi Pan ustami proroka Izajasza. – Skieruję do was pokój jak rzekę, będziecie noszeni na rękach i na kolanach będziecie pieszczeni” (por. Iz 66, 12‑13). A Chrystus przed swoją śmiercią mówił: „Już was nie będę zwał sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego, lecz nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od mego Ojca” (por. J 15, 15). Co usłyszał, co objawił, co wie, co my wiemy, słuchając tego, co mówi? Symbol przyjaźni wskazuje na symbol rzeczywistej relacji osobowej: być z Bogiem jak przyjaciel z przyjacielem! O taką relację do Boga chodzi i taką odkrywamy w widzialnym kształcie Chrystusowego człowieczeństwa, u Syna Boga narodzonego z Maryi.

Kiedy mając to wszystko w świeżej pamięci śpiewamy: „Chwała na wysokości Bogu a na ziemi pokój ludziom Bożego upodobania” (por. Łk 2, 14; Ewangelia z Pasterki), Bogu chwała a ludziom miłosierdzie – jawi się nam owo głębokie znaczenie dzisiejszego misterium: prawda o naszym Bogu i prawda o nas samych.

(1985)


 

PIERWSZE CZYTANIE: IZ 52, 7‑10

DRUGIE CZYTANIE: HBR 1, 1‑6

EWANGELIA: J 1, 1‑18


 

Homilia bpa. W. Świerzawskiego 
na Boże Narodzenie - Msza Święta w dzień

Przejdź do strony tematycznej

Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz