Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

OŚRODEK FORMACJI LITURGICZNEJ

12 lutego 2021

Przyjmować słowa Boga z ust Kościoła

Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy Łk 4, 32

 

Człowiek wierzący, który bierze do ręki Biblię, świętą Księgę narodu wybranego, chrześcijanin, powinien sobie uświadomić, że zawiera ona słowo Boże. Jednak najpełniej Biblia staje się słowem Bożym podczas sprawowanej liturgii, kiedy sakramentalna obecność Chrystusa nadaje słowu właściwy ciężar: podczas sprawowania liturgii sam Chrystus obecny wśród zgromadzonych przemawia do nich – Bóg do ludzi.

Jest jeszcze inny aspekt Biblii, którego nie można stracić z oczu. Jest ona nie tylko Księgą słowa Bożego, objawiającą jedyną Prawdę, odsłaniającą oblicze Boga, ale jest Księgą prawdy człowieka. To też jest powodem, dla którego teksty biblijne są nam tak bliskie a tym samym tak drogie. W nich odnajdujemy po prostu naszą prawdę, prawdę o nas samych. Wystarczy otworzyć Księgę Psalmów i zacząć je odczytywać – ile tam sformułowań ukazujących prawdziwe oblicze każdego człowieka, człowieka sprzed trzech tysięcy lat i człowieka współczesnego, człowieka „wiecznego”! I dlatego psalmy są nam tak bliskie i codzienne, dlatego tak często stają się trzonem naszej modlitwy.

Poprzez słowa Boga dotrzeć do oblicza Boga

Ale – właśnie i to trzeba powiedzieć – my w psalmach i w Biblii nie szukamy przede wszystkim prawdy o człowieku. Szukamy przede wszystkim spotkania z Bogiem, spotkania z Chrystusem. Kto otwierając Pismo święte chce dzięki sprawowanej liturgii i swojemu w niej uczestnictwu spotkać Chrystusa, ten zobaczy, że właśnie obcując z Biblią nauczył się prawdziwej modlitwy. Nauczył się modlitwy skierowanej do Ojca przez Człowieka, takiego jak każdy człowiek „z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4, 15). Nauczył się modlitwy od Chrystusa.

Bardzo często na kartach Biblii znajdujemy takie wyrażenia, jak „widzieć Boga”, „spotkać Boga”. Właśnie te słowa naprowadzają nas na trop, na ślad, za którym idziemy. Po prostu, otwierając Biblię, przez moment w skupieniu mówimy: chcę Ciebie, Boże, Ciebie, Chryste, tutaj spotkać i zacząć z Tobą dialog!

I tu trzeba by wiele mówić, w jaki sposób jest możliwe spotkanie Boga przez lekturę Biblii. Biblia opisuje stworzenie, świat, mówi o objawieniu się Boga w stworzeniu. A więc – światło jest symbolem Jego obecności, ciemność jej brakiem. Ogień jest jak miłość Boga, która przemienia i wchłania tego, kogo ogarnie. Bóg przemawia z mocą podobną do wichru, burzy i trzęsienia ziemi. A także z łagodnością delikatnego powiewu (1 Krl 19, 12). Bóg wypowiada następnie słowa przez mędrców i proroków, objawiając swą wolę, domagając się od człowieka posłuszeństwa. Wreszcie – ustanawia znaki jako język dialogu: krew jest znakiem przymierza; mąka, oliwa i wino są znakiem ofiar całopalnych oddawanych Bogu z Jego darów; woda, która oczyszcza i ożywia, jest znakiem Jego wszechobecności, Jego interwencji w ludzkie życie.

Ale jest jeden wątek najistotniejszy, który trzeba śledzić poprzez wszystkie księgi Biblii, mianowicie wątek wydarzeń składających się na ciąg historii zbawienia. A zmierza ona ku wydarzeniu najważniejszemu, jedynemu w dziejach: ku śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, Boga-Człowieka. Wielość wątków biblijnych musi być czytana przez ten jeden wątek! Kto wypłynie na morze Biblii bez drzewa krzyża (mówili święci), utonie.

Bóg objawia się więc nie tylko poprzez stworzenie piękna tego świata, piękna przyrody – Bóg objawia się w historii, która ma sens. Ludziom się zdaje, że historia nie ma sensu, bo ludzie patrzą najczęściej na historię od strony polityki. Ale w historię polityczną, w dzieje narodów, cywilizacji i kultur jest wplątana nić Bożego Objawienia. Kto to potrafi „wyłuskać” z postępujących po sobie wydarzeń biblijnych, ten odkrywa powoli świat Boga i obecność Boga w tym świecie. Boga, który się objawia, który nam coś przekazuje. Zwłaszcza przez świętych. Najlepszym bowiem komentarzem do Biblii – jak się wyraził Tomasz z Akwinu – są życiorysy świętych.

A kto potrafi jeszcze więcej, kto mianowicie odkrywa w całej historii historię Jezusa Chrystusa i przedłużenie tej zbawczej historii w sprawowaniu Eucharystii poprzez ciąg roku liturgicznego – w którym mamy wydarzenia Bożego narodzenia, epifanii, chrztu Pana Jezusa, Jego życia, męki, śmierci, zmartwychwstania, zesłania Ducha Świętego, przyjścia na Ostateczny Sąd – kto potrafi dzięki Eucharystii dotrzeć do tej tworzącej się wciąż, dziś, dla nas historii zbawienia, ten jest już u samego źródła. Ten już pije najczystszą wodę, ten już wie, co to znaczy spotkać Boga.

Złota nić Biblii: misterium paschalne

To nie kiedyś będzie sąd – sąd jest dzisiaj. To nie tylko kiedyś Chrystus zmartwychwstał – On dzisiaj jest zmartwychwstały dla mnie. Św. Franciszek klęczał przy szopce tak, jakby był w Betlejem razem z Matką Boską i królami. Dla ludzi wierzących czas nie istnieje, bo dla Boga czas nie istnieje. I kto się „wbożył” (Norwid), kto wszedł w sferę Boga, ten żyjąc w czasie oddycha wiecznością. To wielka rzecz! Komu Bóg daje to rozumieć, ten żyjąc na tym świecie spotyka Boga i jest z Nim. I stąd radość chrześcijańska, pokój chrześcijański, stąd mądrość chrześcijańska, która patrzy z dystansem na przemijającą postać świata i jego sprawy. Świat przewraca się na prawo i na lewo, do góry nogami, staje na głowie – krzyż stoi i będzie stał (stat crux, volvitur orbis). To jest główny znak, który można odczytać i odkryć na kartach Biblii. W nim jest wszystko.

Jest tam jeszcze wiele znaków, wszystkich nie sposób tutaj wymienić. Jest znak świątyni, jest znak wspólnoty, znak wody, znak chleba. Wszystkie cuda są znakami, wszystkie wydarzenia zbawcze są i cudami, i znakami równocześnie. Wszystkie one, dotykalne i widzialne, wskazują na rzeczywistość niewidzialną, więcej – Boską. I między innymi w tej konwencji jest znak słowa. Słowo Biblii, słowo psalmu, słowo Listu św. Pawła do Koryntian czy do Efezjan jest słowem Boga!

Bóg jest Słowem, ale Bóg jest i ponad słowem. I dlatego czytamy Pismo święte, podziwiamy znaki, wsłuchujemy się – ale również wiemy, że przychodzi czas, kiedy trzeba zamilknąć, zamknąć usta, zatkać uszy i zasłonić oczy. Ile razy tak będzie, że przeczytamy tekst, zamkniemy Księgę i dopiero w milczącej adoracji zaczniemy poznawać to co jest najistotniejsze. Milczenie adoracji, milczenie, kiedy Bóg wewnętrznie przemienia człowieka! Milczenie, które go przygotowuje do tego, czego człowiek pojąć nie zdoła. Milczenie, które jest tak podobne do ubóstwa, na które Bóg chce wejrzeć łaskawie, jak „wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej (i) wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny” (Łk 1, 48-49).

To jest właśnie droga, którą spróbujemy przybliżyć teraz na przykładach. Konkretnie: jak – powoli, ale konsekwentnie – docierać do takiej lektury, kiedy słowo przerodzi się w milczący dialog, jak z niej się uczyć własnych twórczych poszukiwań i głębszego jeszcze obcowania z umiłowanymi tekstami Biblii? Przedstawimy kilka metodycznych uwag na dwóch przykładach. Ze Starego Testamentu weźmiemy Księgę Psalmów i zobaczymy, w jaki sposób można nimi się modlić, zaś z Nowego Testamentu wybierzemy jeden z Listów św. Pawła, który także odczytamy parafrazując go modlitewnie.

Głos Kościoła śpiewającego chwałę Boga

W tym miejscu warto przytoczyć słowa1 , które wyszły spod pióra świętego papieża Piusa X, rozmiłowanego w świętej liturgii: „Psalmy, których zbiór znajduje się w Piśmie świętym, zostały ułożone pod natchnieniem Boga. Od zarania Kościoła w przedziwny sposób służyły one nie tylko do pobudzania pobożności wiernych składających «Bogu ofiarę chwały, to jest owoc warg wyznających Jego imię», ale także według zwyczaju przyjętego już w Starym Prawie miały szczególne miejsce w samej świętej Liturgii i Bożym Oficjum. Z nich bierze początek ów «głos Kościoła», o którym mówi święty Bazyli; z nich także psalmodia, którą poprzednik nasz, Urban VIII, nazywa córką hymnodii, śpiewanej «nieustannie przed tronem Boga i Baranka».

Psalmodia, jak mówi św. Atanazy, uczy ludzi, zwłaszcza tych, którzy poświęcają się kultowi Boga, «jak mają chwalić Boga, jak godnie Go uwielbiać». W tej sprawie trafnie zauważa św. Augustyn: «Aby człowiek mógł godnie wielbić Boga, Bóg sam siebie uwielbił; ponieważ zaś sam siebie uwielbił, człowiek dowiedział się, w jaki sposób należy Go wielbić».

Psalmy mają ponadto w sobie przedziwną moc budzenia w duszach wszystkich ludzi pragnienia cnót. «Choć bowiem całe Pismo święte, tak Starego, jak i Nowego Testamentu, jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania – jak napisano – to jednak Księga Psalmów, jakby ogród rajski zawierający owoce wszystkich ksiąg, okazuje w psalmodii obok owoców innych ksiąg również swoje własne». Tak właśnie uczy święty Atanazy, który słusznie dodaje: «Mnie się wydaje, że psalmy są dla śpiewającego jakby zwierciadłem, w którym może on oglądać samego siebie oraz poruszenia swej duszy i w takim usposobieniu je odmawiać».

Toteż święty Augustyn stwierdza w Wyznaniach: «Jakże płakałem śpiewając hymny i pieśni, wzruszony do głębi słodkimi melodiami, które śpiewał Twój Kościół. Melodie przenikały moje uszy, prawda sączyła się do serca i rozpalała uczucie miłości; łzy płynęły, i było mi dobrze z nimi».

Bo zresztą kogóż nie poruszyłyby owe liczne miejsca w psalmach, gdzie tak wzniośle opiewany jest niezmierzony majestat Boga, wszechmoc, niewysłowiona sprawiedliwość, dobroć, łaskawość i inne nieskończone przymioty Boże! Kogóż nie natchną podobnymi uczuciami owe dziękczynienia za otrzymane od Boga dobrodziejstwa albo ufne i pokorne błagania o pomoc, czy też wołania duszy przejętej żalem z powodu grzechów? Któż nie zapłonie miłością wobec dokładnie zarysowanego obrazu Chrystusa, Odkupiciela, którego głos we wszystkich psalmach słyszał święty Augustyn? Głos ten śpiewał, skarżył się, radował się nadzieją lub smucił rzeczywistością”.

Ze słów Pisma uczyć się języka Bożego Królestwa

Weźmy więc najpierw Psalm 26: „Osądź mnie, Panie, sprawiedliwie, bo postępowałem nienagannie i nie wahałem się, pokładając nadzieję w Panu” (Ps 26, 1). Otóż to jest pierwszy etap modlitwy: biorę do ręki Księgę Psalmów, otwieram ją i czytam:

„Doświadcz mnie, Panie, wystaw mnie na próbę, / zbadaj me sumienie i serce. / Bo przed moimi oczami łaskawość Twa stoi / i postępuję w Twojej prawdzie. / Nie zasiadam z ludźmi fałszywymi / ani się nie spotykam z niegodziwcami. / Nie cierpię zgromadzenia złoczyńców / i nie przestaję z występnymi. Umywam moje ręce na znak niewinności / i obchodzę Twój ołtarz, Panie, / by głośno śpiewać o Twojej chwale / i opowiadać o wszystkich Twych cudach. / Miłuję, Panie, dom, w którym mieszkasz, / i miejsce, gdzie przebywa Twoja chwała. / Nie zabieraj z grzesznymi mej duszy, / a życia mojego z mężami krwawymi. / Ja zaś kroczę w mojej niewinności, / wyzwól mnie i zmiłuj się nade mną” (Ps 26, 2-9.11).

Już czytając ten psalm modlimy się. Potem próbujemy jeszcze raz tę modlitwę wyrazić własnymi słowami. Proszę zobaczyć – to jest ten sam psalm, napisany prozą:

„Panie, proszę Ciebie w udręce mojego życia o jedno: daj mi w Twoim świetle zobaczyć jedyną rzecz mającą wartość, daj mi w Twoim świetle posiąść to, czego pragnie i szuka moja dusza ogołocona przez własną nędzę i grzech: daj mi poznać i ukochać Twoją wolę, która prowadzi mnie do Ciebie, do naszego wspólnego domu, do miejsca, w którym Ty mieszkasz i dajesz Siebie samego bez miary wszystkim. Zbaw mnie ode mnie samego, wyzwól mnie od mojego egoizmu, abym Cię mógł nieustannie chwalić, dziękować Ci za wszystko i wpatrywać się w Twoje Oblicze, żyjąc bez końca w Twoim domu. Daj mi tej radości kosztować coraz bardziej – już tutaj na ziemi, aby ona przysłaniała mój ból. Daj mi pełnię tej radości kiedyś, w Chrystusie i przez Chrystusa Pana naszego”.

To jest drugi etap modlitwy.

A trzeci etap to zamknąć Księgę, zamknąć zeszyt, gdzie można sobie taką modlitwę pisać, streszczając psalm – i trwać w ciszy, według struktury tych myśli, które tutaj wydobyliśmy z tego wspaniałego psalmu. I zostać w tym.

Tak czytać fragment Biblii codziennie. Kto tego nie próbuje robić, kto tego nie potrafi, ten nigdy nie potrafi dotrzeć do „smaku”, jaki jest dany wtedy, kiedy tęskniące serce spotyka obecnego Boga. Boga, do którego trzeba wspinać się poprzez trud i wysiłek, dla którego trzeba bardzo zadbać o wewnętrzne ubóstwo i ogołocenie, o koncentrację ducha.

Zaśmiecona wyobraźnia i pamięć wręcz nie pozwalają nam na przekroczenie progu komnaty serca, w której jest Bóg. On nie jest ponad nami. Bóg jest w nas! Kto rozumie, że Bóg jest w nim, i kto poprzez słowo natchnione, święte, biblijne i poprzez własny wysiłek, poprzez własne milczenie i własne ubóstwo otwiera się przed Nim, ten usłyszy wtedy to, co trzeba słyszeć.

Psalm 39: „Rzekłem: «Będę pilnował dróg moich, / abym nie zgrzeszył językiem, / nałożę na usta wędzidło...» Pozbawiony szczęścia, zamilkłem oniemiały, / a moja boleść wzmogła się na nowo. / W moim wnętrzu rozgorzało serce, / gdy rozmyślałem, zapłonął w nim ogień. / Przemówił mój język: / «Panie, pozwól mi poznać kres mego życia / i jaka jest miara dni moich, / bym wiedział, jak jestem znikomy». / Oto wymierzyłeś dni moje tylko na kilka piędzi, / a moje życie jest nicością przed Tobą. / Każdy człowiek trwa tyle, co tchnienie. / Jak cień przemija człowiek, / na próżno się niepokojąc, / gromadzi i nie wie, kto weźmie to wszystko” (Ps 39, 2-7).

A teraz parafraza tego psalmu: „Panie, światłości naszych dusz, pilnuj nas idących drogami życia. Daj, aby nasz język nie splamił się grzechem, mową Ciebie niegodną. Daj nam ducha modlitwy, abyśmy rozważali własną nędzę i znikomość, i przemijanie, kres nasz i miarę naszych dni – abyśmy poznali, jaka jest. Czy jest? Wszak ona nie jest, bo tylko Ty sam jesteś. I dlatego, gdy rozważam Twoją obecność, spraw, by serce moje gorzało, by ogień ogarnął myśli i pragnienia, by wypowiadane słowa i czyny zrodzone z przestawania z Tobą były cenne jak skarb, który będziemy wpłacać przy wejściu do Twojego domu. Usłysz, Panie, nasze modlitwy, wybaw nas od naszych nieprawości, oddal karę, przebacz – niech doznamy radości, która będzie naszą siłą na dalszej drodze ku Tobie. Daj nam to, o co prosimy, przez Chrystusa Pana naszego”.

Psalm 23: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie, / pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. / Prowadzi mnie nad wody, gdzie odpocząć mogę, / orzeźwia moją duszę. / Wiedzie mnie po ścieżkach właściwych / przez wzgląd na swoją chwałę. / Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, / zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. / Kij Twój i laska pasterska / są moją pociechą. / Stół dla mnie zastawiasz / na oczach moich wrogów, / namaszczasz mi głowę olejkiem, / kielich mój pełny po brzegi. / Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną / przez wszystkie dni życia. / I zamieszkam w domu Pana / po najdłuższe czasy”.

I parafraza tego psalmu: „Panie Jezu Chryste, Ty jesteś Dobrym Pasterzem, który życie daje za owce. Z Twej ręki otrzymuję wszystko. Najpierw chrzest: przejście przez wodę chrztu doprowadziło mnie do Ciebie i odtąd wiedziesz mnie po właściwej ścieżce – ku Sobie i z Sobą ku Ojcu. Otacza mnie zło i zło jest we mnie, ale zła się nie lękam – bo Ty zwyciężyłeś grzech świata i gładzisz moje grzechy. Zastawiasz dla mnie stół Twego słowa, które jest moim światłem, i stół Chleba, który jest moim życiem, moją mocą i moją radością – bo jest Tobą samym. Sakrament bierzmowania, którym mnie namaściłeś, otworzył mi skarbiec darów Ducha Świętego. Daj mi otworzyć się na Jego natchnienia, daj mi uległość Jego inspiracjom. Spraw, by trzeźwe upojenie Duchem Świętym, upojenie Bożą Miłością było moim udziałem przez wszystkie dni mojego życia, aby moja radość z Twojej obecności przyciągała innych do Ciebie. Daj nam wszystkim, gromadzącym się przy stole eucharystycznego posiłku, trwać w jedności, budować Twój dom, Twoją duchową świątynię-Kościół i pomagać innym wchodzić do tego domu – aż wszyscy dojdziemy do domu Ojca, z którym żyjesz i królujesz w jedności Ducha Świętego przez wszystkie wieki wieków. Amen”.

Tego zakończenia nie ma w psalmie, ale my już jesteśmy starsi od króla Dawida, który dopiero czekał na Chrystusa. My już wiemy, że każda modlitwa „przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem” jest pełna mocy, potężna i może nas przemieniać.

Dialogi ucznia z Mistrzem

To są przykłady ze Starego Testamentu. A teraz, gdy chodzi o Nowy Testament, zobaczmy, jak czytać Listy św. Pawła. Wiadomo, Listy zasadniczo nie są modlitwą, to teksty pouczające, moralne, czasem napominające, rzadziej również modlitewne. Ale można je odczytać jako modlitwę. Oto Drugi List do Koryntian, rozdział piąty:

„Miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli. A właśnie za wszystkich umarł Chrystus po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Tak więc i my odtąd już nikogo nie znamy według ciała; a jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej nie znamy Go w ten sposób. Jeśli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego” (2 Kor 5, 14-20).

W tej konwencji tekst nie ma struktury dialogu. Jest raczej opisem: Chrystus jest dla nas Nauczycielem, Chrystus nam każe się jednać, bo sam przez krew pojednał ludzi z Ojcem i między sobą. A teraz proszę czytać ten tekst w wersji dialogowej. Zwracam się do Chrystusa a Chrystus do mnie i to brzmi tak:

„– Niech Moja miłość cię przynagla...

– Chryste, spraw, aby miłość przynagliła mnie do oddania się Tobie. Ty umarłeś dla nas, abyśmy my, którzy żyjemy, nie żyli już dla siebie samych, ale dla Ciebie, któryś dla nas umarł i zmartwychwstał...

– Nie chciej już odtąd nikogo i niczego osądzać według naturalnego sposobu widzenia, ponieważ jeśli ktoś pozostaje we Mnie, jest już nowym stworzeniem i to, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe...

– To wszystko zaś zawdzięczamy Ojcu niebieskiemu, który pojednał nas ze sobą przez Ciebie, Chryste, i jednocześnie nam wszystkim przekazał posługę jednania ludzi. Tak, to On przez Ciebie pojednał ze sobą świat, nie poczytując nam naszych grzechów, i nam też przekazuje słowo jednania. Pomóż nam tedy, Panie, byśmy w Twoim imieniu spełniali posłannictwo samego Boga. W imię Twoje idziemy w świat i w imię Twoje będziemy się starali rozwiązywać wszystkie jego sprawy w duchu Twojej ukrzyżowanej miłości”.

Razem z Maryją wydobywać słowa z serca

Oto jest klucz! Kto ma taki klucz i ma tekst, ten ma przed sobą wspaniały modlitewnik. Przestawać z tekstem Biblii i umieć po prostu tylko przypadki przemieniać, by wprost modlić się jej słowami! Ona nas uczy prawdziwego chrześcijaństwa. I nie tylko teorii chrześcijaństwa: uczy nas prawdziwego kontaktu z Bogiem. Bo to jest główna sprawa modlitwy: o czym rozmawiać z Chrystusem. Mówi się, że modlitwa to rozmowa z Chrystusem – ale o czym rozmawiać z Chrystusem? Czy tylko ciągle prosić? Czy przepraszać? Czy uwielbiać? Jaka ma być treść naszej modlitwy? Biblijny tekst daje nam na to najlepszą odpowiedź. Jest on bowiem najbardziej autentycznym tekstem teologicznym. Tekstem napisanym w Duchu Chrystusa i mającym Chrystusowe horyzonty.

Są w Biblii liczne przykłady modlitwy. A najdoskonalszym z nich jest kantyk Matki Bożej, która zachowywała wszystkie słowa w swoim sercu (Łk 2, 19). Co usłyszała z ust Chrystusa i co w Nim widziała, zachowywała i rozważała. Dlatego to, co stworzyła, co wyśpiewała, Magnificat, jest jedną z najbardziej teologicznie zwartych modlitw. Chrześcijanie przez wieki całe ją powtarzają. Bo tam jest wyrażona nie tylko prawda o człowieku, ale prawda o Bogu, i jest opisana droga, na której człowiek Boga ma spotkać. Jest nią Chrystus, „droga, prawda i życie” (J 14, 6). Innej drogi nie ma!

 

Bp Wacław Świerzawski

 

Mała metoda czytania Biblii

Przejdź do strony tematycznej