Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

O ŚRODEK F ORMACJI L ITURGICZNEJ

Wielkie misterium Wniebowstąpienia Pańskiego jest jednym z tych twardych kamieni, na których opiera się nasza wiara – wiara, która znowu jest nie tylko światłem, ale i mocą kształtującą całe nasze życie chrześcijańskie i dającą temu chrześcijańskiemu życiu dojrzałość. Powiedziałem: jednym z kamieni, ponieważ można by całe misterium Chrystusa, patrząc na poszczególne tajemnice Jego życia, jak gdyby złożyć                                   z poszczególnych kamieni, które w sumie tworzą monolit, litą skałę. Bo faktycznie tak jest, misterium Wniebowstąpienia zasadniczo stanowi jedno z misterium Zmartwychwstania,    a już nie raz słyszeliśmy, że Śmierć i Zmartwychwstanie to też jedno: tak jakby drugą stroną krzyża jest chwała zmartwychwstania. A kiedy cofniemy się chronologicznie jeszcze dalej, to całe życie Chrystusa, począwszy od Wcielenia, jest nierozerwalnie związane                         z momentem śmierci, z misterium Paschy.

Może w tym wielkim syntetycznym skrócie, który tworzy ów monolit, dobrze będzie ukazać pewne specyficzne analogie.

Oto Jezus Chrystus, przyszedłszy na ten świat w noc Bożego Narodzenia, przez trzydzieści lat żył w ukryciu, a objawił się światu – dokonała się Jego pełna epifania – podczas chrztu w Jordanie. Wtedy w sposób niemal spektakularny otworzyły się niebiosa i dał się słyszeć głos Ojca. I rozpoczęło się pasmo, wprawdzie krótkie, ale intensywne, apostolskiej posługi Jezusa Chrystusa, coś najbardziej widocznego dla ludzkich oczu i coś najbardziej bliskiego: Chrystus wyszedł ku ludziom, aby ich spotkać w sposób ludzki i wprowadzić w świat Trójjedynego Boga.

A więc można powiedzieć, że misterium Wcielenia i misterium Chrztu to jakby dwa krańce pierwszego dużego bloku Chrystusowych tajemnic. I taki sam jest kres. Jest Zmartwychwstanie, które jest analogiczne do misterium Wcielenia: zasadniczo Jezus powraca do Ojca i „zasiada po prawicy mocy Bożej” (por. Kol 3, 1; Hbr 10, 12) w momencie zmartwychwstania, ale jeszcze dla nas, ze względu na nas zostaje w stanie – który można przeróżnie nazywać – już na pół utajonego Człowieczeństwa, tak jak przedtem na pół utajonego Bóstwa. Przez te trzy lata posługi dominowało Człowieczeństwo, a w tej chwili dominuje Bóstwo: ciało uwielbione Chrystusa jest już ogarnięte chwałą, czyli tym, co stanowi istotę Boga (Wj 16, 10; 40, 34; J 1, 14; 2 Kor 4, 36; 2 P 1, 17). Jest ujawnieniem Bóstwa, dostępnym jednak dla człowieka.

I oto następuje moment Wniebowstąpienia w te same niebiosa, które otworzyły się w momencie chrztu Jezusa, wtedy, kiedy Ojciec proklamował Jego Bóstwo ludziom – otwierają się, aby ukryć na zawsze Tego, który przyszedł, aby być z nami: „Ten Jezus, wzięty od nas do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliśmy Go wstępującego do nieba” (por. Dz 1, 11).

Można by mówić, że od momentu zamknięcia niebios (które zostały rozdarte w momencie Wcielenia) niebiosa czekają na powtórne zstąpienie, przyjście Boga na Sąd, kiedy „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”. Ale to jest tylko część tej wielkiej prawdy. Właśnie zaraz po Wniebowstąpieniu rozpoczęła się nieustanna penetracja nieba ku ziemi. „Wstąpił do nieba, zasiadł po prawicy mocy Boga i stamtąd przyjdzie” (Wyznanie wiary), ale stamtąd przychodzi, wciąż przychodzi! Jak pozostali na tej ziemi ludzie, Jego uczniowie, mówią: „Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22, 20), jak mówią: „Przyjdź, Duchu Święty”, tak też On nieustannie przychodzi – dla tych, którzy mają wiarę, mają wiarę żywą miłością i mają pełną ufności nadzieję. I tak oto wygląda misterium Wniebowstąpienia, które jest, jak powiedziałem, jednym z największych wydarzeń danych nam dla pewności naszej wiary,      a tym samym dla pełni naszego chrześcijańskiego życia.

Wstąpienie Chrystusa do nieba rozpoczyna dopiero w pełni okres Jego obecności w liturgii. Niezbyt dobrze wiemy, jak wyglądała liturgia pomiędzy Wielkim Czwartkiem, kiedy ustanowił Najświętszy Sakrament, a Wniebowstąpieniem. Nawet nie możemy sobie wyobrazić, w jaki sposób i jak należy w pełni rozumieć tajemnicę Jego Przenajświętszej Eucharystii, kiedy sam podawał swoje Ciało ukryte w Chlebie i Winie; naturalnie, że to już zaczyna się w Wielki Czwartek (choć wtedy Chrystus jeszcze nie przeszedł przez Mękę        i Zmartwychwstanie), ale tak było aż do Wniebowstąpienia. A od Wniebowstąpienia miejsce widzialnego Szafarza zajmują Apostołowie, następcy ich, biskupi i kapłani, i zaczyna się okres, gdzie wszystko, co stanowi relację Boga do człowieka i człowieka do Boga, rozgrywa się na płaszczyŹnie wiary.

„Błogosławieni, którzy nie widzą, a wierzą” (por. J 20, 29). Wiara jest  wszystkim  od strony naszej, subiektywnej, bo wiara odkrywa całą obiektywną rzeczywistość, która została w momencie Wniebowstąpienia zakryta.

A więc można powiedzieć, że misterium Wniebowstąpienia jest świętem wiary naszej. Trzeba wiary wobec misterium Narodzenia, wobec cudów i nauki Chrystusa, wobec dramatu Śmierci i wobec cudu Zmartwychwstania, ale teraz wiara staje naprzeciw nowej sytuacji: w dniu Wniebowstąpienia kończy się, zamyka się wielki okres epifanii Boga, zjawiania się Boga, objawiania się Boga „po ludzku”, w ludzkiej postaci na tej ziemi i miejsce widzialnej osoby Jezusa zajmuje święta liturgia. To jest owo „wcielenie” Boga, który trwa      z nami i w całkiem inny sposób daje nam możliwość przystępu – ponieważ w liturgii On przychodzi – do siebie przychodzącego. Dlatego, powtarzam, można i należy misterium Wniebowstąpienia nazwać świętem wiary naszej.

I trzeba wiedzieć, że w konfrontacji z codziennym życiem, właśnie z życiem, z któregośmy wyszli i do którego wrócimy, poznawszy w Eucharystii żywego Chrystusa i usłyszawszy Jego słowo jako zadanie i apel, i orędzie, że tu w tej konfrontacji rodzi się nasza chrześcijańska tożsamość. A polega ona głównie na tym, co właśnie rysuje przed nami misterium Wniebowstąpienia: Chrystus, Bóg-Człowiek, z Bóstwem i Człowieczeństwem wstępuje do nieba, wchodzi w sferę właściwą Bogu – i jak On wstępuje, tak dzięki sakramentalnemu złączeniu z Nim przez chrzest i bierzmowanie, ale głównie przez uczestniczenie w Eucharystii, my duchowo wstępujemy z Nim. Żyjąc na tej ziemi, możemy więc równocześnie duchem przebywać w niebie!

Modli się dzisiaj kapłan w naszym imieniu, „abyśmy całe życie kierowali ku niebu”. Na ten temat pisze też Paweł do Efezjan, kiedy mówi, że „Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa daje nam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego, to znaczy światłe oczy dla serca, wyjaśniające nam nadzieję naszego powołania i bogactwo tego powołania, jakim jest chwała Jego dziedzictwa wśród świętych” (por. Ef 1, 1718). Mamy już cząstkę tego dziedzictwa świętych dzięki temu, że On już wstąpił do nieba, On który jest ofiarą naszą: oto „Jego potęga i moc, z jaką Bóg dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go      z martwych i posadził po swojej prawicy” (por. Ef 1, 19b20), dokonuje tego samego cudu „względem nas wierzących” (Ef 1, 19a). Bo „Jego samego ustanowił Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem” (Ef 1, 22-23).

Otóż święto Wniebowstąpienia, uobecniające nam misterium wzięcia natury ludzkiej, człowieczeństwa, nas, ducha i ciała naszego, w tajemniczą sferę Trójcy, będące świętem naszej wiary, jest również pamiątką przypominającą i dającą moc do spełnienia tego, co przypomina: naszego chrześcijańskiego zadania. Oto my, którzy duchem jesteśmy z Chrystusem w niebie, mamy również w ciele być razem z Nim.

Jest więc misterium Wniebowstąpienia wielkim misterium zniewalającym nas niejako do nieustannego wstępowania, czyli urzeczywistniania naszej tożsamości według prawa postępu duchowego, i nie tylko: postępu, który ogarnia wszystko, co mamy, i wszystko, co jest z nami związane w naszym procesie dojrzewania, a więc kosmos, świat, przyrodę całą, która, jak symbolicznie widać to dobrze na wiosnę, z korzeni wypuszcza swoje soki idące poprzez łodygę i pędy – też według prawa wstępowania, ascensionis – ku dojrzałości liści    i owoców.

Tak też jest z nami. To wielkie misterium przypomina nam wszelkie duchowe przemiany, przeistoczenia dokonujące się dzięki uczestniczeniu w Eucharystii, gdzie Duch Święty nas wewnętrznie przemienia, przepala, przebóstwia i tym samym wznosi ku niebu, ale też wskazuje na konieczność podejmowania wysiłku. Mamy wychodzić na szczyty.

Ascensio Moysi, wstępowanie Mojżesza na górę Synaj, ascensio mystica, mistyczne wstępowanie ludzi, ogarniętych ogniem Ducha Świętego, na szczyty góry Karmel czy wszystkich innych gór, które symbolizują wniebowstąpienie Pańskie, przypomina nam nasze zadanie. Oto poza nami jest świat ze swoimi wielkimi, bolesnymi, tragicznymi, dramatycznymi problemami, wciąż zmieniającymi się, wciąż czekającymi na podjęcie               i rozwiązywanie – a my wsłuchujemy się w wielkie misterium Jezusa Chrystusa, który już dokonał wszystkiego i dał nam uczestnictwo w swoim chwalebnym dokonaniu.

Kiedy więc nazwaliśmy misterium Wniebowstąpienia świętem naszej wiary, z ogromną wdzięcznością właśnie w świetle tej wiary konfrontujemy to, co jest sensem naszego życia, z tym, co jest często nonsensem i bezsensem tego świata. Ale nie konfrontujemy tego, aby mieć pogardę, czy tylko prosty ból, tylko aby wzrastała nasza odpowiedzialność za ten świat, któremu trzeba udzielić i udzielać wciąż prawdy tej wizji, którą nam daje Bóg w Chrystusie Jezusie Panu naszym.

Można zakończyć te refleksje mówiąc, że radość przepełnia ludzi, którzy zapisali się pod sztandar Chrystusa Króla, wspomnianego tyle razy w dzisiejszej liturgii (Psalm responsoryjny); radość – choć zniknął i można by widzieć w tym powód do smutku i łez, ale radość opiera się na widzeniu całego wymiaru: odszedł, ale został. Takim samym został, jakim był. „Świątynia Jego ciała” (por. J 2, 21) i świątynia Jego liturgii jest tą samą świątynią. I dlatego my, jak Apostołowie, „pozostajemy w mieście, uzbrojeni mocą z wysoka” (por. Łk 24, 49) i „oddajemy Mu pokłon, i z wielką radością wracamy do Jerozolimy, aby przebywać w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga” (por. Łk 24, 52-53).

(1983)

 

28 maja 2022
homilia bpa Wacława Świerzawskiego

wniebowstąpienie Pańskie

ROK C

Pierwsze czytanie: Dz 1, 1-11
Drugie czytanie: Ef 1, 17-23
Ewangelia:  Łk 24, 46-53