ROK A


Pierwsze czytanie: Dz 1, 1-11

      Drugie czytanie: Ef 1, 17-23

      Ewangelia: Mt 28, 16-20

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

homilia bpa Wacława Świerzawskiego

20 maja 2023

Wielu z nas każdego dnia – to samo zrobimy za chwilę – powtarza słowa: wierzę, że Chrystus „wstąpił do nieba i siedzi po prawicy Ojca”. Można to tak istotne sformułowanie z naszego Wyznania wiary wyrazić także prościej: wierzę we wniebowstąpienie Chrystusa. Skoro tak wyznajemy, to także mam prawo zapytać: czy wiesz, co to znaczy, że Chrystus wstąpił do nieba?

Jest także pytanie jeszcze bardziej wymagające: jak się ma ta tajemnica, tajemnica Wniebowstąpienia Pańskiego, do naszego zwyczajnego codziennego życia, takiego jak dzisiejszy dzień? Łatwo to sprawdzić krótkim rachunkiem sumienia: czy dzisiaj, kiedy cały dzień pracowaliśmy i przyszliśmy w ten wieczór do kościoła, czy dziś przynajmniej pamiętaliśmy, że Chrystus wstąpił do nieba? I co z tego wynikło, jak pamięć o tej tajemnicy wpłynęła na nasze chrześcijańskie życie?

W tym właśnie kierunku prowadzi dzisiejszą refleksję św. Paweł Apostoł, życząc wspólnocie wiernych z Efezu, aby mieli (piękne określenie!) „światłe oczy serca” (Ef 1, 18a) i dzięki wierze we wniebowstąpienie Jezusa „wiedzieli, czym jest nadzieja ich powołania (to znaczy, żeby wiedzieli, po co żyją), czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych (żeby wiedzieli, dokąd idą, żyjąc; i wreszcie – mówi Paweł:) czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących” (Ef 1, 18b19), mocy Boga, który wskrzesił z martwych Chrystusa. Czyli: jakie ma być nasze życie, skoro nazywamy się uczniami Zmartwychwstałego?

Bo tak też można odpowiedzieć, jeśli cię ktoś zapyta: Jesteś chrześcijaninem, co to znaczy? Jestem uczniem Zmartwychwstałego. Wierzę, że Chrystus „po swoim zmartwychwstaniu jawnie się ukazał wszystkim swoim uczniom i na ich oczach wzniósł się do nieba, aby dać nam udział w swoim bóstwie” – to jeszcze raz za chwilę przypomni nam dzisiejsza liturgia, ksiądz tak będzie się modlił, odmawiając słowa prefacji.

Dobrze słuchajmy. Dzisiejsze święto Wniebowstąpienia, dokonanego przez Chrystusa dwa tysiące lat temu, nie jest dla Niego, On tego nie potrzebuje, bo jest Bogiem, ale jest dla nas, my tego potrzebujemy, bo jesteśmy na ziemi, jesteśmy ludźmi. Nie mamy skrzydeł, żeby wzbić się i dojść do nieba. Chrystus wstąpił do nieba po to, powtórzę te wspaniałe słowa, „aby nam dać udział w swoim bóstwie”.

To małe słowo „dla nas” jest nam dobrze znane, w czasie Bożego Narodzenia też zwracamy uwagę na to, co Chrystus dla nas uczynił. Mówimy: „dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba” – wtedy klękamy w uroczystość Bożego Narodzenia. Dzisiaj mówimy: dla nas i dla naszego zbawienia wstąpił do nieba. I od razu trzeba doprecyzować: zarówno wyrażenie „dla nas zstąpił z nieba” jak „dla nas wstąpił do nieba” nie akcentuje ani miejsca, ani czasu, ale sposób istnienia. Chrystus wstąpił do nieba, powtórzmy, „aby dać nam udział w swoim bóstwie”. To znaczy: Chrystus chce, abyśmy mieli udział w Jego życiu, które jest po drugiej stronie, które tam dalej trwa w wieczności, w „niedostępnej światłości” (1 Tm 6, 16), ale równocześnie jest nam dostępne w czasie, przez sakramenty i misteria roku kościelnego. Jak zanim „zstąpił”, był u Ojca, tak teraz, kiedy „wstąpił”, wrócił i żyje tam tak jak Bóg żyje, a my mamy uczestniczyć w Jego sposobie życia. W takim życiu, jakie On, Bóg, prowadzi.

Chcąc wytłumaczyć tę tak trudną dla ludzkiego rozumu prawdę, św. Paweł mówił gminie chrześcijan w Efezie: “Bóg ustanowił Chrystusa Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem” (Ef 1, 2223). Oto, najmilsi, najistotniejsza prawda naszego chrześcijaństwa. Po to Jezus Chrystus „zstąpił” i po to „wstąpił”, aby Głowa będąc w niebie pociągała do nieba całe Ciało, dzięki zarówno śmierci krzyżowej „dla nas i dla naszego zbawienia”, jak i dzięki zmartwychwstaniu „dla nas i dla naszego zbawienia”. Dzięki tym dwom centralnym tajemnicom mamy zagwarantowane miejsce w niebie, w domu naszego Ojca.

Ale chciałbym dorzucić coś jeszcze bardziej zdumiewającego. Skoro Jezus Chrystus, będąc Głową całego CiałaKościoła, jest już w niebie, to Jego wniebowstąpienie jest też naszym wniebowstąpieniem. Chrystus pozwolił nam dzięki cudom sakramentów, zwłaszcza chrztu, bierzmowania i Eucharystii, jak gdyby zaszczepić się na Jego Ciele i razem z Nim wejść do tego miejsca i zacząć tak żyć jak On, być z Nim, mieć udział w Jego Bóstwie.

To niesamowity cud!

Kiedy małe dziecko przynosi się do chrztu, to właśnie wtedy Bóg tego cudu dokonuje. Gdybyśmy mieli oczy przenikliwe wiarą i miłością, widzielibyśmy niebo otwarte1, tak jak nad chrztem Jezusa w Jordanie, i Ducha Świętego zstępującego (Mt 3, 16-17). To samo będzie w sobotę, kiedy ksiądz biskup udzieli naszym młodym ludziom z ósmej klasy sakramentu bierzmowania: nastąpi zesłanie Ducha Świętego na tych, którzy będą mieli gotowe serca, gotowe przez uczestnictwo w krzyżu Chrystusa i w zmartwychwstaniu – na tych, którzy patrzyli na śmierć swojego ukochanego Mistrza i przeżywali dramat Jego odejścia, wprawdzie z opisów tylko i z wpatrywania się w mękę ojca i matki, w której miało być wyryte doświadczenie Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. I będą zaraz potem przystępować do Eucharystii, jak my dzisiaj, gdzie Ciało BogaCzłowieka zostanie złożone w naszym sercu, abyśmy byli świadomi, że Głowa i serce, i całe ciało to jest jedno. I że ojczyzna nasza odtąd jest w niebie (Flp 3, 20).

A skoro ojczyzna jest w niebie, to my mamy Boży punkt widzenia w interpretacji tego świata i jego spraw, i jego węzłów gordyjskich, jego trudności. Umiemy na wszystko patrzeć z dystansu, Bożego dystansu. Jakby z krzyża Chrystusa, który został wywyższony dwa czy trzy metry ponad ziemię i ma dystans wobec tego, co się tutaj dzieje.

To jest chrześcijaństwo. I to nam przypomina dzisiejsza uroczystość i to jedno proste zdanie: wierzę, że dzięki temu, że przystępuję do Komunii świętej, uczestniczę w Jego życiu. I z pokorą proszę, żebym mógł na tym tak całkiem innym świecie, który nie zna Chrystusa i nie chce Go znać, dać Mu świadectwo. I żebym się nie dziwił, kiedy świat tego nie rozumie. A czasem może, jak na Szczepana, porwać kamienie i ukamienować za to, że widzimy to, czego nie widzą ci, którzy żyją w grzechu i mają oczy zasłonięte.

(1984)

 

1 „A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga». A oni podnieśli wieki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem” (Dz 7, 55-57). Tak opisują Dzieje Apostolskie początek męczeństwa św. Szczepana, diakona.

OŚRODEK  FORMACJI  LITURGICZNEJ

 

 

 

 

 

 

Katechumanat Krakó

Created OFL przy współpracy z  MAGNUM Sandomierz